W ostatnich dniach pojawiło się w przestrzeni medialnej kilka tekstów dotyczących wpływu mediów społecznościowych na wybory samorządowe. Autorzy zwracali uwagę, że media społecznościowe coraz bardziej wypaczają sens wyborów, agresywnie wpływają na postrzeganie procesu wyborczego oraz podejmowanie decyzji przez wyborców. Czy faktycznie media społecznościowe mają tak duży wpływ na proces wyborczy?

#1. Zasięg

Dane ilościowe dot. mediów społecznościowych wskazują, że w chwili obecnej Facebook, YouTube i Twitter są największymi mediami społecznościowymi w Polsce.
Według danych z Facebook’a w Polsce korzysta ok.16MLN osób, z czego 80% (ok. 12,8MLN) loguje się w serwisie codziennie. Nie ma w Polsce żadnego innego medium o takim zasięgu. Warto dodać, że użytkownicy traktują serwisy informacyjne jako „ciała obce”, a swoje wall’e, na których pojawiają się informacje od ich znajomych jako bardzo personalne i często kluczowe treści.
Twitter to mała społeczność (ok.4MLM użytkowników w Polsce), ale skupiająca większość dziennikarzy. Twitter to medialny wodopój, który dostarcza informacje 24/7. Opanowanie sztuki wpływania na najbardziej popularne tematy w serwisie, tzw. „Trendy”, pozwala kształtować lub wpływać na rzeczywistość, a dokładnie na to co napiszą dziennikarze.
Mając na uwadze ww. dane można zaryzykować tezę, że to media społecznościowe docierają do największej liczby wyborców w Polsce.

#2. Manipulacje, Emocje i Algorytm

W większości miasteczek i powiatów nie ma papierowych gazet, ale w każdej gminie jest profil, który relacjonuje bieżące wydarzenia i ma wpływ na opinie mieszkańców danego regionu. W zależności od poglądów danego administratora, mieszkańcy mają dostęp do jednej z obowiązujących „prawd”, a sam administrator ma ogromny wpływ na nastroje użytkowników.
Krzykliwe tytułu postów, zdjęcia i filmy zwiększą liczbę interakcji, czyli zaangażowania fanów. Algorytm mediów społecznościowych pomimo różnych korekt jest cały czas bardzo prosty, im więcej polubień, komentarzy czy udostępnień pod danym postem tym większa widoczność postu dla innych użytkowników.
Nie jest tajemnicą, że w sieci tworzone są systemy (często błędnie nazywane botami), których głównym celem jest tzw. „podbijanie tekstów”, czyli budowanie jeszcze większego sztucznego zaangażowania. Już dziś rynek, zarówno automatów do tworzenia interakcji (najtańsze od 15K PLN / sztuka) jak i tzw. pisarzy, czyli osób tworzących i dodających komentarze do sieci (od 2PLN komentarz), można wycenić na około 15-20MLN PLN. Jaki % stanowią treści politycznie? – Nie wiadomo.

#3. Dziennikarstwo 140 znaków

Analizy jakościowe dot. tradycyjnych mediów wskazują, że od 2015 roku z coraz liczniejsze są publikacje tzw: „artykuły” opisujące w 300/500 znakach tweet, który zawiera 280 znaków. (Zasłonę milczenia należy spuścić na media, które przedrukowują tweety). Z pespektywy fabryk trolli, fantastyczny jest fakt, że „dziennikarze” nie weryfikują informacji i udostępniają to co im się podoba. Dzięki takim zachowaniom bardzo prosto można tworzyć różne bańki informacyjne, które maja wpływ na emocje i zachowanie wyborców.

#4. Targetowanie

Dzięki możliwości targetowania reklam, konsumentów w social media można przełożyć w 100% na targetowanie wyborców. Dzięki klasycznym sponsorowanym postom, ale i farmą sztucznych profili, które tworzą rzeczywistość można wpłynąć na frekwencję w danym okręgu lub eskalacje emocji. Mając często na uwadze niski poziom weryfikacji informacji przez dziennikarzy, takie „informacje” przedostają się do mediów i odbierane są jako pełnokrwista prawda.

#5. Trendi Politycy

Obecnie polska klasa polityczna jest w większości zaangażowana w prowadzenie polityki w mediach społecznościowych. Praktycznie każda akcja musi mieć hasztag, musi być w trendach i musi się przebić w sieci. Każda partia pozyskuje fanów, dba o zaangażowanie, prowadzi relacje live w social media. Każdy nowy projekt polityczny opiera się na ilości fanów. Każdy lokalny polityk ma swój fanpage, promuje posty i buduje zaangażowanie. Politycy są zależni od trendów.

Komentarz

Dziś nie da się podważyć dominacji mediów społecznościowych w polskiej polityce. Dzięki automatyzacji wysyłki treści, sztucznym komentarzom, fabryką trolli, można w 3 miesiące odwrócić każdy trend wyborczy.
Sukcesem w 2018 jest fakt, że dziennikarze przestali weryfikować informacje i przekazują je do szerszego obiegu, często sami poddając się emocjom. Im większe zaufanie do social media, im więcej klików, im większy wpływ trendów na politykę, tym większy wpływ kanałów social media na wybory.
Politycy są całkowicie uzależnieni od trendów i fanów. Dziś można tworzyć social media bez polityki, ale polityki z pominięciem social media robić się nie da.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here