Lech Kaczyński nie będzie blogował. Tą funkcję w swoim nowym, błyszczącym serwisie pozostawia ewentualnemu następcy. Jeśli Lech Kaczyński zostanie wybrany na kolejną kadencję z pewnością nie będzie blogował. Dlaczego jednak powinien? Dlaczego Prezydent powinien być Pierwszym Blogerem RP (III wyj. L. Kaczyński – IV)?

Co to zdjęcie ma wspólnego z social media? Obrazek z: tekstowisko.com
Prezydent zawetował blogi
Kilka dni temu Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński na konferencji prasowej oznajmił, że nie będzie blogował. Dokładna analiza jego wypowiedzi wskazuje, że Prezydent zawetował również Blip’a i Twitter’a. Lech Kaczyński stwierdził, że będzie jednak odpowiadał na maile. Jak to wpłynie na kondycję politycznego e-mail marketingu i nie tylko, to myślę, że Tomek Sawicki najlepiej będzie wiedział.
Donald Tusk powinien zacząć prowadzić bloga
Prezydent Lech Kaczyński niedawno ufundował sobie konkretny serwis internetowy plus inne drogie bajery za 360 tys. zł. Wygląda na to, że moduł bloga w prezydenckiej witrynie Prezydent Kaczyński zamierza pozostawić na pamiątkę swojemu następcy. Wniosek z tego jest taki, że Donald Tusk powinien prowadzić bloga.
Blog na wyciągnięcie dłoni
Po co jednak potrzebny jest Prezydentowi blog? Dysponuje w końcu kancelarią, która czasem ma mnóstwo do powiedzenia, a chwilami woli nie zabierać głosu, więc czemu miałby mu się przydać blog? Argumentów za tym jest sporo, lecz warto posłużyć się jednym krótkim przykładem. W drugiej połowie XX wieku kandydaci w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych mieli w zwyczaju robić sobie wycieczkę po kraju, aby między innymi uścisnąć jak najwięcej rąk. To skutkowało niesamowicie. Zwykły uścisk dłoni w zdecydowanej większości przypadków przekładał się na głos. Dziś jest to coraz mniej możliwe do zrealizowania. Obecnie po prostu potrzeba znacznej więcej uścisków dłoni, aby zyskać społeczną sympatię. W tym celu można właśnie wykorzystać bloga!
Po prostu posłuchaj i zamień dwa słowa
Problemy z reguły przedstawiane są w formie słupków i wykresów, które są pozbawione najbardziej istotnych elementów, będących kluczem do ich zrozumienia. Chodzi tu o emocje. Raport nawet najlepszej firmy badawczej jest czymś zupełnie innym niż: “Podpisałeś ustawę przez którą wylali mnie na bezrobocie. Co z tym zrobisz?”. W tym wypadku wystarczy jedna krótka odpowiedź, aby podać komuś przysłowiową rękę. Z drugiej strony można uruchomić w celu reagowania na takie komunikaty osobny kanał komunikacji, bezpośrednio i wiarygodnie docierający do wiadomości Prezydenta. Współczesna demokracja staje się coraz bardziej deliberatywna i takie rozwiązania powinny być wprowadzane. Obecnie dysponujemy technologią, która pozwala ją wykorzystywać w celu zwiększania kapitału społecznego i publicznego. Zastanawia więc fakt, czemu tak boimy się innowacji we wzajemnych dyskusjach?
Elektorat? Nie JA! Jaki ja?
Używanie pojęć typu “elektorat”, “grupa społeczna”, “elita” w pewnym sensie odbiera podstawowy sens ich znaczeniom. Odczłowiecza je, nadając im statyczny wymiar definicji. Zmienić to może komunikacja interaktywna. Zabarwienie polityczne takiego procesu tak naprawdę traci swoje znaczenie w momencie nawiązania dyskusji. Naprawdę ciekawi mnie jak by wyglądała taka bezpośrednia komunikacja ze strony głowy państwa oraz kogoś, kto akurat chciałby pogadać.
Z racji, że mamy taki weekend wyobraźcie sobie taką historię
Ziomal19: Elo
PrezydentRP: No co jest?
Ziomal19: Bo jest sprawa z taką jedna ustawawa…
PrezydentRP: No co Ty mówisz, jaką ustawą?
Ziomal19: Bo mojemu ziomkowi chlopy wjechaly na chate, a on tam mial kszaki i sie ziomek skitrał przez to do pudelka. Dasz rade zalegalizowac kszaki, bo by chlopa wtedy wypuscili?
PrezydentRP: Nie. Ja lecę. Jak masz jeszcze jakąś sprawę to podeślij maila. Do następnego!
Czyż nie fajnie? [odpowiedzi możecie dodawać w komentarzach
]
Prezydent wypowiadając się na konferencji, można uznać, że pogrzebał losy swojej strony, jako interaktywną – nastawioną na kontakt z obywatelami. Dlaczego nie można wykorzystać bloga jako np.: publikacji zamierzeń Prezydenta w sprawie konkretnych ustaw? Propozycji ustaw i po prostu poddać pomysły pod “obstrzał” obywateli? Uścisnąć po prostu jak Grzegorz wspomniał interaktywną dłoń obywatela