Bycie politykiem to dość ryzykowny zawód. Jest się w pewnym sensie skazanym na łaskę i niełaskę elektoratu, a także partyjnych kolegów, tudzież towarzyszy. Los czasami nie sprzyja i trzeba wtedy zająć miejsce pośród publiczności. Czy brak sukcesu w wyborach oznacza koniec aktywnego uprawiania polityki? W wielu przypadkach tak, aczkolwiek są wyjątki. Znaleźć je można w Internecie.
Blogi są… bo nie ma niezależnych mediów
“Niezależnych mediów już dawno nie ma. Mało jest też niezależnych sędziów. W d***kracji polityka przeżera wszystko. ” pisze Janusz Korwin Mikke na swoim blogu. (http://korwin-mikke.blog.onet.pl/). Te zdania pochodzą z jednego spośród wielu zamieszczonych tam wpisów, wydają się zaś mówić praktycznie wszystko o jego autorze. Nieprzejednany, momentami do granic absurdu, aktywny obserwator i komentator polityki. Na końcu tej wyliczanki znajduje się właśnie główny gwóźdź programu. Korwin Mikke, bądź, co bądź, postać barwna, jest od lat politykiem prawie wyłącznie “kanapowym”. Należy mu jednak przyznać duży plus z uwagi na fakt, że jak leżankę potraktował prowadzenie bloga. Docenił to nawet Onet.pl, przyznając w 2007 r. blogowi Janusza Korwina Mikke nagrodę “Blog Roku”.
Wirtualna kanapa
swoim blogu Janusz Korwin Mikke uzewnętrznia się dość często. Zamieszczane wpisy w połączeniu z charakterystyczną osobą autora prowokują internautów do dyskusji. Jeśli Korwin Mikke widzi się w roli myśliciela politycznego to powinien go cieszyć taki obrót sprawy. Ma grono swoich wiernych uczniów, stanowiących podporę wirtualnej społeczności skupionej wokół niego. Relacje w tej przestrzeni kształtowane są poprzez wymianę informacji i opinii. Mamy więc do czynienia z komunikacją, a nie wpływem. Słusznie więc można rozpatrywać blog Janusza Korwina Mikke jako płaszczyznę komunikacji i budowy wizerunku, mówienie jednak o perswazyjnym charakterze wymiany informacji i opinii w blogosferze jest w tym przypadku nadużyciem.
Gdzie się podział Leszek Miller?
We wpisie datowanym na 20 lipca 2009 r. Leszek Miller pyta: “Gdzie jest Pawlak?” (http://leszek-miller.blog.onet.pl/Gdzie-jest-Pawlak,2,ID385454065,n). Wypada raczej spytać: “Gdzie jest Leszek Miller?”. Jedna z najbardziej znanych postaci politycznych ostatniej dekady, premier, szef SLD, ulubieniec miast, miasteczek i wsi.
Leszek Miller karierę zaczynał w takiej jednej dużej partii, którą niektórzy uważają nawet za organizację przestępczą. Zdobyte szlify pozwoliły mu owocnie piąć się w górę, mimo wzrostu mało mającego wspólnego z koszykówką. Leszek Miller zrobił karierę polityczną. Czas przeszły jest tutaj jak najbardziej wskazany. Sława szefa “starej gwardii SLD” wydaje się, że pozostała wyłącznie na blogu.
To fakt, skoro komentarze pod każdym wpisem byłego premiera trzeba dość długo scrollować. Leszek Miller jest popularny w sieci. Wielu ludzi czyta jego blog, spora liczba osób komentuje to, co pisze polityk. Co pisze Leszek Miller? Jeden z najbardziej znanych polityków III RP oczywiście narzeka! “Gdzie jest Pawlak?”, “Gorzej niż farsa”, “Brednie Urbana”, “Niedobór rozumu” i tak dalej, i tak dalej… Lektura tych narzekań w 22104 przypadkach zakończyła się poczęciem komentarza. Czy może to oznaczać, że Leszek Miller ma szansę jeszcze zaistnieć w polityce? Były szef SLD mógłby najlepiej to sprawdzić w nadchodzących wyborach samorządowych. Burmistrz (najlepiej) z takimi koneksjami to skarb dla każdego miasta i gminy!
Miał bloga i nie powiedział wcześniej o kryzysie
Szkoda, że nie wszyscy wiedzieli to, co Wojciech Wierzejski ogłasza na swoim blogu. Okazuje się, że kryzys precyzyjnie przewidziano już 10 lat temu! Rodzi się więc pytanie – dlaczego Wojciech Wierzejski mówi o tym dopiero teraz? Kolejne asy wyciągane z prawego rękawa miały zaprowadzić gwiazdę polskiej wyjątkowo prawicowej prawicy prosto do Europarlamentu…
…uwierzycie, że się nie udało? Niestety. Wojciech Wierzejski nie został europosłem. Porzucił swojego bloga jeszcze przed eurowyborami – 27 maja 2009 roku. Czy nastąpi reaktywacja?
Polityka w komciach
To dobrze, że politycy, którzy nie uczestniczą bezpośrednio w życiu politycznym, nadal je aktywnie komentują i utrzymują kontakt z obywatelami. Z drugiej strony jednak język używany w tym celu przypomina znakomicie znaną retorykę spod znaku “dobrzy-źli”. Takie zestawienia prowokują do zaś dyskusji, choć może lepiej nie nadużywać tego terminu. Wniosek taki nasuwa się po lekturze mnóstwa komentarzy, z jakimi można się chociażby zetknąć na przytaczanych wcześniej blogach. Oto kilka przykładów:
“Gdybyś mi, synu rzeźnika, obiecał Niderlandy i Koroną …
… Niebieską – też nie oddałbym na ciebie głosu! Po prostu nie lubię przygłupów!
~Elektor 2009-05-27 17:42 ”
“Państwa narodowe gwarancją pokoju i obrony przed …
… faszyzmem-syjonizmem
~mike 2009-01-19 11:35 ”
“Jakiś brzydal usuwa komentarze.
~Terros 2009-07-21 15:54 ”
Cechą efektywnej komunikacji w blogosferze powinna być przede wszystkim jej jakość. Komunikacja polityczna online ma szansę zmienić wizerunek współczesnej polityki w oczach obywateli, ważne jednak jak będą prowadzić ją sami jej uczestnicy. Blogi to nie tabloidy więc ich zadaniem nie powinno być poszukiwanie taniej sensacji. W przypadku blogów prowadzonych przez byłych lub obecnych polityków tak niestety często jest.
Każdy chce nakarmić pudelka
Zastanawiam się czy rzeczywiście nasza polityczna blogosfera musi być regularnie karmiona tematami typu: “Iks Iksiński szkalował w 2004 r. Polaków oskarżając ich o antysemityzm”, czy też “Najczystsza forma faszyzmu”?
Poglądy można mieć różne i przekazywać je na wiele różnorakich sposobów. Polscy politycy chwilami prezentują dosyć wyważone opinie, by za moment pokusić się o kolejny w ich opinii shockvertising. Cóż, niektórym kariery przeminęły, nawyki jednak pozostały te same. Kiedyś liczył się fakt, dzisiaj każdemu wypada nakarmić pudelka.
P.S. Tym wpisem mam przyjemność dołączyć do grona autorów politykawsieci.pl. Resztę postaram się powiedzieć pisząc, bo w sumie po to się tutaj znalazłem.
Pozdrawiam,
Grzegorz Skuza