Kilka dni temu mieliśmy przyjemność zapoznaniem się z nową wersją serwisu prezydenckiego, co prawda jeszcze w fazie beta, ale obraz powstającej strony na pewno każdy z nas miał szansę sobie wyrobić. W tej perspektywie warto przyjrzeć się jak radzi sobie Barack Obama, oraz jego administracja w dotarciu do obywatela, za pomocą tej forma komunikacji. Lista nie jest długa, choć stron jest na prawdę sporo związanych bezpośrednio, czy pośrednio, z Barackiem Obamą i jego administracją.
Jak to wygląda w praktyce?
Pierwsza strona, która najbardziej odpowiada gatunkowi nowej strony Prezydenta RP jest serwis Whitehouse.gov To tutaj możemy znaleźć wszelkie informacje dotyczące bieżącej działalności Baracka Obamy –jego oficjalnej polityki, a wszystko to wzbogacone filmami z wystąpień, czy wywiadami, a także informacjami dla mediów. Nie zapomniano o takich informacjach jak: przemówienia prezydenta czy pierwszej damy, odpowiedniej zakładce „Media Center”, gdzie znajdujemy pliki video, prezentacje, a nawet transmisje na żywo z Białego Domu. Wszystko możemy skomentować (przechodząc na Facebook) do odpowiedniej aplikacji. Na stronie znajduje się również blog może nie prowadzony bezpośrednio przez prezydenta, ale jednak. Znajdziemy również informacje dotyczące legislacji, a także na odpowiedniej podstronie wyrazić swój pogląd na propozycje legislacyjne administracji.
Kolejny serwis tym razem powstały podczas kampanii Baracka Obamy to MyBarackObama.com Bez wątpienia serwis, który był jednym z ważniejszych ogniw w konstrukcji komunikacji z wyborcami podczas wyborów. To tutaj Baracka Obama zebrał ponad 13 milionow adresów e-mail, ponad 50% wpłat na kampanię z pośród 750 milionów $ jakich wpłacono ogółem. To tutaj wolontariusze uzyskiwali najwięcej informacji jak można pomóc swojemu kandydatowi w sięgnięciu po fotel prezydenta USA. W tej chwili jest wykorzystywany w projekcie Organizing for America – teraz każdy z zarejestrowanych obywateli może dowiedzieć się, jak pomóc własną osobą w nadchodzących różnego typu zmianach. W przyszłości prawdopodobnie jest to społeczność, która ponownie wróci w aspekcie kolejnej kampanii wyborczej, aby poprzeć swojego kandydata i z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie, nim Baracka Obama.
Reasumując kilkanaście milionów głosów czekających na użycie, o których nie zapomniano zaraz po skończonej kampanii wyborczej.
Następny serwis to change.gov – The Office of the president elekt. To tutaj obywatele zaraz po wyborach mogli zasugerować co oczekują, albo jak powinna postępować administracja Baracka Obamy oraz sam prezydent. Przedstawiono agendę tematów, gdzie można było się na nie wypowiedzieć . Najlepsze pytania i komentarze w wyniku glosowania zostaną zebrane w Citizen’s Briefing Book, czyli książce Obywatelskiej dla administracji Obamy. Osobiście bardzo podoba mi się taki sposób komunikacji. Obywatele, wyborcy zostają docenieni a ich praca jaką włożyli w wybór Baracka Obamy na 44 prezydenta Stanów Zjednoczonych nagrodzona. Obywatel ma szansę wypowiedzieć się na dany temat i „pomóc” swojemu kandydatowi z wyborów, w jak najlepszy sposób sprawować urząd.
Ostatni serwis jaki przytoczę to USA Serve służy obywatelom do szybkiej organizacji określonego wydarzenia, czy też dołączenia do już istniejącego. Działa na zasadzie „sąsiedzkiej” pomocy, pomaga organizować się w społeczności ludziom np. z tego samego stanu, chcących np. posprzątać dane miejsce. Pomaga również wolontariuszom w swojej codziennej pracy.
Tutaj bardzo dobrze pasuje koncepcja demokracji według Robertha Dahla – idei, która, choć nie zrealizowania do tej pory powoduje, że dzięki Internetowi jesteśmy w stanie się do niej przybliżyć. Przytoczone powyżej serwisy są oczywiście częścią szerszego „systemu” stron związanych bezpośrednio z administracją Obamy, czy też pośrednio. W chwili obecnej pojawia się coraz więcej oddolnych inicjatyw mających za cel pomaganie administracji w zmianach jakie proponuje. Istnieje realna możliwość dotarcia ze swoim projektem do najwyższych szczebli, tak aby marzenie stało się rzeczywistością. Nic tak nie umacnia prezydenta/polityka ze swoimi obywatelami jak wyciągnięta do nich dłoń, z której oni korzystają.
Foto: flickr