Prezydent RP Lech Kaczyński sprawił sobie ostatnio nowiutki serwis internetowy za ponad 360 tys. zł. Wielu ta kwota zaszokowała. Pojawiły się opinie, że Prezydent przepłacił. Dziś dodatkowo możemy zapoznać się z oficjalnym protestem firmy Komunix Sp. z o.o., biorącej udział w przetargu na realizację projektu nowej prezydenckiej witryny. Jak więc cała sprawa wygląda obecnie?
Prezydent ma nową betę
28 kwietnia 2009 r. upłynął termin składania ofert w przetargu na wykonanie nowego serwisu internetowego Prezydenta RP. Swoje projekty zgłosiły: konsorcjum firm Komunix Sp. z o.o. i Softhis Sp z o.o., DDB Warszawa Sp. z o.o. oraz konsorcjum firm Qumak Sekom S.A. i Ideo Sp. z o.o.. Przetarg ostatecznie został rozstrzygnięty na korzyść konsorcjum firm Qumak Sekom S.A. i Ideo Sp. z o.o.. Efekty ich pracy można oceniać pod adresem http://beta.prezydent.pl. Tych ocen jak do tej pory pojawiło się sporo. Zażarte dyskusje na ten temat toczą się w serwisie społecznościowym Goldenline.pl, jak również na najbardziej poczytnych polskich blogach, jak np. Antyweb. Ten ostatni fakt akurat nie dziwi. Blogerzy mieli okazję testowania nowego serwisu internetowego Prezydenta RP przed jego uruchomieniem. W polskiej interaktywnej komunikacji politycznej, takie przypadki należą do rzadkości. Co zostało oddane więc w ręce testerów i obecnie użytkowników?
Witryna internetowa to nie platforma
Przede wszystkim należy podkreślić, że to krok naprzód. Pytaniem otwartym pozostaje – jak duży? Analizując serwis pierwsze co rzuca się w oczy w stosunku do poprzedniego serwisu to kolory i brak godła. Szkoda ze choć w minimalnym stopniu nie nawiązaniu do barw i symboli narodowych. Powoduje to mały chaos w perspektywie kształtowanego wizerunku Lecha Kaczyńskiego – patrioty w sposób szczególny, wręcz emocjonalnie związanego z wydarzeniami historycznymi. Trudno się także zgodzić aby powstały serwis nawiązywał do serwisu prezydenckiego Baracka Obamy. Bardziej sprawa wrażenie, że na nim się wzorowano ale w ostatniej chwili zrobiono sporo, aby nie był zbyt mocno podobny. Bardziej z serwisem Obamy może kojarzyć się serwis PO http://www.po.org.pl/ i czynnikiem, który zaważył o kolorze był chyba właśnie barwy Platformy Obywatelskiej.
Za dużo szumu w informacjach
Plus za promowane “wiadomości” jednak warto tutaj było wykorzystać choćby moduł “content gallery”. W przypadku większej ilości aktualnych informacji np.: z jednego dnia, można zmieścić większa ich ilość, przez co są lepiej prezentowane. Brak “wstążek”, które kategoryzowały konkretne informacje np.: legislacyjne z danej dziedziny społecznej powoduje że statystyczny obywatel chcąc, nie chcąc, musi trochę poklikać, póki znajdzie to, czego szukał. Cytat dnia w prawym górnym rogu headera chyba troszkę jest zbyt duży w stosunku do nazwy serwisu z lewej strony. Powoduje to chaos graficzny. Za dużo poświęcono miejsca “Ludziom prezydenta”, wystarczające byłoby podanie danych biograficznych i wypowiedzi szefa kancelarii, a w tym miejscu umieścić informacje choćby o UE. Może to przypadek, lecz jak serwis długi i szeroki, Prezydent prawie 40 milionowego kraju będącego w UE nie posiada we własnym serwisie żadnych widocznych odniesień dotyczących Unii (dopiero w stopce, w zakładce “ważne linki” jest link do portalu Unii Europejskiej).
Pociąg do komunikacji wielotorowej
Jak na razie nie wiadomo, czym tak naprawdę ma być zakładka “Dla Dzieci”. Czy ma się w niej znajdować: treść dla dzieci (mówię tutaj o wieku do 12), które i tak same najpewniej nie zajrzą, w tym wieku mało raczej je interesuje polityka – chyba że z mamą. Ewentualnie mogą być tutaj wrzucane zdjęcia Prezydenta z dziećmi, lecz chyba nie o to chodzi. Zostaje furtka na działalność Pierwszej Damy – oby tylko zechciała tam zadziałać.
Blog i Debaty – faktycznie zdecydowano się na to ale mimo, że beta to jest to trochę wydmuszka. Komentarze do bloga nie istnieją, jest zapowiedź debat tylko nie wiadomo na jakich zasadach, brak komentarzy na blogu sugeruje że nie będzie łatwo cokolwiek opublikować. Inną nieprzemyślaną formą wydaje się być moduł zadawania pytań Prezydentowi: najpierw trzeba przebrnąć 10 boxów, aby wpisać swoją treść. Trochę to odstrasza, tym bardziej, że podawanie aż tylu informacji nie jest prawnie konieczne.
Multimedialny, choć nieidealny
Box do subskrypcji e-maila prezydenckiego na stronie głównej został umieszczony po prawej i niżej w stosunku do zgłoszenia błędów. Ten błąd naprawiono po wejściu w zakładki. Szkoda, bo tym samym stracono efekt świeżości serwisu i mimo, ze beta można było to lepiej wykorzystać w celu powiększenia bazy danych aktywnych obywateli, chcących prowadzić dyskusję z Prezydentem RP. Plusem jest umieszczenie multimediów, docelowo publikowanych w serwisie YouTube to. Szkoda tylko, że w prezydenckim kanale na YT po raz kolejny zabroniono dodawania komentarzy. Wycieczka wirtualna urozmaica serwis i choć nie ma możliwości komentowania to chociaż można zwiedzić Pałac Prezydencki, aczkolwiek dla obywateli z wolnymi łączami wycieczka może być dość mecząca.Tutaj istnieje możliwość udostępnienia tej opcji w formacie skompresowanym w stosunku do wolnych łącz. W końcu targetem serwisu jest bodajże każdy obywatel Polski. Czcionki są jak najbardziej czytelne. To dobry wybór. Minusem zaś jest prawa kolumna zbyt szeroka w stosunku do lewej strony, powodująca przytłoczenie środkowej części z informacjami.
Klamka jeszcze nie zapadła
Na pierwszy rzut oka w nowym serwisie Prezydenta RP można znaleźć sporo uchybień. Jaka jest ich jednak rzeczywiste znaczenie i wartość wykażą dopiero regularnie prowadzone badania użyteczności. Tego typu analizy są prowadzone zarówno przed, jak i po wdrożeniu serwisu internetowego, więc pierwsze co się nasuwa w odniesieniu do nich to koszt. Podobnie jest z pozycjonowaniem. Tu również mamy do czynienia, z działaniem długofalowym, o którym mowa w projekcie i to także kosztuje. Plus hosting, administrowanie serwisem 24h/dobę przez 7 dni w tygodniu, a także z pewnością dodatkowo opracowanie strategii komunikacji online z użyciem nowej wersji prezydenckiego serwisu. Patrząc po aktywności związanej z jej uruchomieniem, trudno sądzić, by było to niezaplanowane działanie.
Komunix wetuje Prezydenta!
Katalog tych elementów w opinii postronnych obserwatorów i nie tylko, zbyt wiele kosztował, a wybór zwycięzcy przetargu nie był do końca trafny. Co prawda, serwis internetowy stanowił serce tej inwestycji, aczkolwiek nie ono akurat musiało być w tym wszystkim najdroższe. Innego zdania jest jednak firma Komunix Sp. z o.o., która zgłosiła oficjalny protest do przetargu. Zacznijmy więc od początku.
Przed firmami biorącymi udział w przetargu na nowy serwis internetowy postawiono niełatwe zadanie. Serwis powinien być utrzymany w nowoczesnym stylu Web 2.0, mieć czytelną kompozycję, wyróżniać się nieagresywną paletą kolorów, elementami graficznymi, hierarchicznością informacji. W ogłoszeniu o przetargu zapomniano jedynie wspomnieć, czemu to wszystko ma służyć.
Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz
Czytając dokument z oficjalnym protestem Komunix Sp. z o.o. można stwierdzić, że ze zrozumieniem wymagań ofertowych nie miały problemu startujące firmy. Niewątpliwie należy dysponować wiedzą ekspercką, by stwierdzić, który element jest mniej, a który bardziej Web 2.0. Pominięcie contentu tworzonego przez użytkowników w takich analizach, raczej opacznie oddaje ich istotę. Opisując serwisy internetowe jako kompozycje przypominające obraz wiszący na ścianie, pomijamy najważniejszy aspekt ich tworzenia – celowość. Firma Komunix Sp. z o.o. w swoim oficjalnym wystąpieniu skupiła się na negowaniu poszczególnych not członków komisji oceniającej. Czy o gustach się jednak dyskutuje? Od początku wiadomo było, jak będzie wyglądała procedura ustalania końcowych ocen, a mało interaktywnego charakteru gremium oceniającego, można się było spodziewać po wytycznych zawartych w ogłoszeniu o przetargu.
Serwis internetowy to nie grzechotka
Dobieranie ładnych i brzydkich kolorów, czcionek i zaokrągleń plus czytelność (nie: funkcjonalność, użyteczność, zaangażowanie użytkownika, interakcja itp.) nie są kryteriami, jakimi powinno się operować mówiąc o procesie realizacji nowego serwisu Prezydenta RP. Patrząc z tego punktu widzenia wydaje się, że pieniądze zainwestowane w ten projekt się nie zwrócą. Tą opinię jednak wypada zweryfikować ze zwycięzcą przetargu, gdyż należy pamiętać, że praca nad projektami sieciowymi to często również wymiana wzajemnego know-how. Pozostaje mieć nadzieję, że tutaj mieliśmy z tym do czynienia. W przeciwnym wypadku publiczne pieniądze mogą po prostu przepaść.
czy
?
Czy firma Komunix Sp. z o.o. oferując projekt o prawie 200 tys. zł tańszy, mogła uzyskać te same, bądź podobne efekty działania serwisu jak w przypadku zwycięskiej propozycji?
Odpowiedź brzmi twierdząco, jeśli Kancelaria Prezydenta RP do końca realizacji projektu kierowała się wyłącznie kryteriami przetargowymi (np. wyglądem Web 2.0). W końcu po co tworzyć bez celu coś za 360 tys. zł, skoro można to zrobić z podobnym skutkiem o ponad 200 tys. zł taniej? Efekt będzie ten sam. Jeśli jednak skutek będzie inny i za 360 tys. zł stoi dodatkowo odpowiednia strategia uwzględniająca ich zwrócenie się w taki, bądź inny sposób, to jest się z czego cieszyć. Tym bardziej oczywiście, jeśli podobne efekty dałoby się uzyskać o wiele, wiele taniej. Długo można tak gdybać, do końca jednak nie wiadomo nic. Każdy by jednak chciał wiedzieć, na co się tak naprawdę zrzucił.
Tomasz Sawicki, Grzegorz Skuza
Oficjalna wiadomość o rozstrzygnięciu przetargu znajduje się w: [BIP]Firma Komunix Sp. z o.o. po uprzednim przesłaniu dokumentu do Kancelarii Prezydenta RP, swój protest opublikowała pod adresem: [link]. Projekt, złożony przez firmę w przetargu, możecie obejrzeć tutaj [link]. Odpowiedź Kancelarii Prezydenta RP na zastrzeżenia Komunix Sp. z o.o. : [link]
Pozostali uczestnicy przetargu nie zabrali jak dotąd głosu w kwestii jego rozstrzygnięcia.
Muszę przyznać, że tego się spodziewałem – Komunix idzie za ciosem i odkrywa wszystkie karty: projekt i cenę (nie spodziewałem się aż tak dużej różnicy, liczyłem na 50%, a nie na 65%!!).
Zastanawiam się kim są osoby oceniające serwisy (znalazłem administratora, panią, która sporządza protokoły i pracownika biura prasowego) i jakie doświadczenie mają w kwestii designu.
Ponad to, tłumaczenie, że projekt nr 1 nie był brany pod uwagę, bo jest zbyt podobny do strony Białego Domu uważam za błędne – zadaniem oceniających nie było sprawdzanie do czego projekt jest podobny tylko jego wyglądu.
No i jeszcze ten nieszczęsny czerwony, taki jaskrawy i agresywny… może by zmienić ustawowo flagę narodową – aby była bardziej stonowana
Ludzie prezydenta sa specjalistami od wszystkiego. Byla juz jedna specjalistka ds. tarczy antyrakietowej. Teraz mamy rasowych webdesignerow i księgowych w jednym.
To dobrze ze tacy ludzie czuwaja nad naszymi pieniedzmi. Uff…