Według badań przeprowadzonych na użytek oksfordzkiego projektu naukowego dotyczącego mediów i propagandy, zwolennicy Donalda Trumpa stanowili najliczniejszą grupę użytkowników sieci wpływających na rozprzestrzenianie się fake newsów.

Dane statystyczne

Zbadano ponad 13 tysięcy kont na Twitterze, o zróżnicowanych preferencjach politycznych. Około 2 tysiące spośród nich, wyraźnie popierało obecnego prezydenta USA (stwierdzono to na podstawie analizy treści publikowanych na tych kontach). Zauważono, że konta te, mimo ich relatywnie niewielkiej liczby, w stosunku do wszystkich przebadanych profili, odpowiedzialne były aż za 55% ruchu związanego
z wiadomościami wątpliwej jakości. Z kolei analiza ponad 47 tysięcy profili na Facebooku wykazała, że około 60% odnośników do wątpliwych treści, zostało opublikowanych przez zwolenników skrajnej prawicy. Badanie trwało od 10.10.2017 do 28.01.2018. Nie podejmowano w nim kwestii automatyzacji kont.

Według Lisy-Marii Neudert, jednej z liderek projektu, świat polityki jest ściśle podzielony, jeżeli chodzi o udział w komunikacji związanej
z informacją kiepskiej jakości. Według niej, wyraźna przewaga profili prawicowych w dystrybucji fake newsów świadczy o tym, że inne grupy są mniej podatne na radykalizm oraz teorie spiskowe.

Junk news – śmieciowe informacje

Informacje wątpliwej jakości, tzw. „junk news”, zostały zdefiniowane podczas badania jako publikacje mające na celu wprowadzenie odbiorcy w błąd, lub wręcz oszukanie go za pomocą błędnej wiadomości, która przedstawiana jest jako prawdziwe doniesienie dotyczące poważnych tematów, takich jak polityka, ekonomia, czy kultura. W związku z powyższym, naukowcy stworzyli listę około stu stron szerzących fałsz
i propagandę tego rodzaju przed wyborami w 2016 roku.

W czasie badania stwierdzono także, że:

  • Zwolennicy Trumpa na Twitterze publikowali informacje z 96% stron znajdujących się na wspomnianej wyżej liście. Konta powiązane
    z konserwatywnymi mediami również podawały dalej wiadomości z 95% wymienionych stron, ale tylko 20% junk newsów znalazło się na profilach konserwatywnych mediów, w porównaniu do 55% osiągniętych przez zwolenników Trumpa;
  • Strony na Facebooku zidentyfikowane jako „mocno konserwatywne”, udostępniały treści pochodzące z 91% stron z listy oraz 58% wszystkich wiadomości wątpliwej jakości. Strony te miały charakter antyimigrancki i antyliberalny;
  • Na obu platformach zauważono, że konta o lewicowych sympatiach publikowały więcej informacji ze źródeł tzw. głównego nurtu, podczas gdy konserwatyści i zwolennicy Trumpa publikowali więcej treści pochodzących z mediów konserwatywnych, a także junk newsów.

Warto przy tym zaznaczyć, że powyższa analiza nie uwzględniała rosyjskich źródeł informacji i propagandy, takich jak RT (kiedyś Russia Today) i Sputnik News. W innym badaniu naukowcy z Oksfordu potwierdzili, że różnego rodzaju wątpliwe informacje pochodzące ze źródeł stronniczych, rosyjskich, czy WikiLeaks, zalały Twittera tuż przed wyborami w 2016 roku, szczególnie w stanach kluczowych dla ich wyniku.

Efekt

Według najnowszych doniesień z Twittera, liczba rosyjskich kont zamieszanych w ten proceder wyniosła 3814 profili należących do internetowych trolli, a także ponad 50 tysięcy botów. Oprócz tego w całej akcji udział brać mogło aż do 1,4 mln użytkowników. Choć
w późniejszym czasie konta te zostały usunięte, badania niezależnej organizacji Alliance for Securing Democracy wskazały, że rosyjskie kampanie dezinformacyjne wciąż stanowią poważny problem tej platformy.

 

Źródło:
https://www.motherjones.com/politics/2018/02/trump-supporters-spread-the-majority-of-phony-news-on-social-media/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here