Zespół zajmujący się prowadzeniem kampanii Joe Bidena  krytykuje Facebooka, jednocześnie wzywając platformę do usuwania fałszywych reklam skierowanych przeciwko kandydatowi demokratów na prezydenta USA.


W czwartkowym liście menedżer kampanii Bidena, Greg Schultz, oskarżył Facebooka za coś, co nazwał „głęboko szkodliwą” polityką. Stwierdził, że daje to „ogólne pozwolenie” dla kandydatów na korzystanie z platformy w celu „wprowadzania w błąd amerykańskich wyborców, podczas gdy Facebook czerpie zyski z wpływów z reklam”. Schultz napisał, że kampania będzie nadal stawiała czoła wyzwaniom. „W nadchodzących dniach i tygodniach Facebook będzie od nas słyszał o tych obawach, które podzielają również inni kandydaci, obywatele i organizacje, dla których priorytetem jest amerykańska demokracja”.

Szefowa globalnej polityki wyborczej Facebooka, Katie Harbath, odpowiedziała, że dana reklama nie jest obecnie aktywna na platformie.

„Reklama, o której wspomniano jest obecnie nieaktywna na naszej platformie i nie jest wyświetlana. Gdyby stała się aktywna, zostałaby wysłana do zewnętrznych podmiotów sprawdzających fakty. Wtedy pracownicy mieliby możliwość jej przejrzenia” – powiedziała Harbath.

Wyżej wymieniona reklama oskarża demokratycznego kandydata na prezydenta o „szantażowanie” amerykańskich sojuszników, zarzucając, że zachowywał się niestosownie, gdy był wiceprezydentem, a jego syn Hunter zasiadał w zarządzie ukraińskiej firmy energetycznej. Nie ma jednak dowodów na niewłaściwe postępowanie Joe lub Huntera Bidena.

Zespół prowadzący kampanię Bidena wysłał list tego samego dnia, gdy prezes Facebooka Mark Zuckerberg wygłosił przemówienie na Uniwersytecie Georgetown w obronie wolności słowa. Tego dnia zespół Bidena opublikował również oświadczenie, w którym nazwał Facebooka „nieprzygotowanym” na ten „wyjątkowy moment w naszej historii i jak mało się nauczył w ciągu ostatnich kilku lat”.

To drugi list, który zespół Bidena wysłał do platformy, z prośbą o odrzucenie fałszywej reklamy przeciwko ich kandydatowi. Facebook odrzucił pierwszą prośbę, narażając się na krytykę nie tylko byłego wiceprezydenta, ale także innego kandydata demokratycznego – senatora stanu Massachusetts Elizabeth Warren.

Warren niedawno celowo opublikowała fałszywą reklamę na Facebooku, aby zwrócić uwagę na ten problem. Facebook napisał na Twitterze Warren, że „FCC nie chce, aby firmy informacyjne cenzurowały wypowiedzi kandydatów”. „Zgadzamy się, że lepiej pozwolić wyborcom, a nie firmom, decydować”.

To skłoniło Warren do odpowiedzi: „To od Was zależy, czy weźmiecie pieniądze na promocję kłamstw” – napisała na Twitterze.

Zgodnie z obecnymi zasadami, Facebook zwalnia reklamy polityków z zewnętrznego sprawdzania faktów. Pozwala to Zuckerbergowi na dalsze czerpanie pieniędzy z kampanii prezydenta Donalda Trumpa, mimo że jego reklamy rozpowszechniają kłamstwa o Bidenie i jego synu.