Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Wielkiej Brytanii w 2005 roku, byłem zszokowany, widząc tak wiele osób z różnych środowisk mieszkających razem w jednym pokoju. Pierwszego dnia, kiedy mój wujek odebrał mnie ze stacji Stratford, płakałem, ponieważ byłem tym przytłoczony. Zanim tu przyjechałem, nigdy nie widziałem czarnej osoby ani kobiety w chustce na głowie. Nagle nie byłem już inny – mogłem iść ulicą i nikt mnie nie nękał. Podczas moich pierwszych dni w kraju poszedłem do sklepu i zostałem powitany: “Jak się masz kochanie?”. Czułem się, jakbym był w niebie.

Na Słowacji jest dużo dyskryminacji, w której dorastałem; jako osoba romska nie mogłem pójść do restauracji, a nawet wyjść na zewnątrz bez strachu. Pewnego dnia mój ojciec i ja podróżowaliśmy pociągiem na Słowacji, a grupa młodych mężczyzn chwyciła go za gardło. Mój ojciec ma ciemniejszą skórę niż ja, więc wiedział, że jest Romem i chciał go wyrzucić przez okno. W Wielkiej Brytanii sprawy wyglądały zupełnie inaczej…

Otrzymałem numer ubezpieczenia społecznego, nauczyłem się wystarczająco dobrze angielskiego, by zacząć szukać pracy. Znalazłem ją już po 3 tygodniach od przyjazdu. Po prostu poszedłem do różnych hoteli i zaoferowałem swoje usługi jako sprzątacz. Podpisałem kontrakt i zacząłem pracować z kolegami z całego świata – Portugalia, Brazylia, Litwa jak i tutejsi. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Nikt nie był lepszy od reszty.

Kiedy przyjechałem, nie powiedziałem ani słowa o swoim języku, ale musiałem jednak porozumieć się z kolegami. Kiedy dowiedziałem się, że muszę ubiegać się o tzw. nowy status imigracyjny obywateli UE po Brexicie, bałem się, że wyślą nas na Słowację. Wiedziałem, że mam wszystkie dokumenty, takie jak odcinki wypłat i rachunki, ale martwiłem się o proces składania wniosków. Walczę z czytaniem i pisaniem, więc trudno było mi wypełnić formularz.

Złożyłem wniosek w grudniu 2018 r., Ale nie mogłem tego zrobić bez pomocy lokalnej organizacji charytatywnej, która wspiera Romów zwanych Grupą Wsparcia Romów. Atmosfera w Wielkiej Brytanii zmieniła się od czasu Brexitu – to nie tak jak kiedyś. Nie tak dawno byłem w autobusie, rozmawialiśmy z moim przyjacielem w naszym języku. Mężczyzna siedzący za nami krzyknął: „Dlaczego mówisz w swoim języku? Powinieneś wrócić do domu.”

W zeszłym roku moja kuzynka rozmawiała z córką w naszym języku, zaatakowała ją nagle kobieta. Powiedziała: „Nie ma dla Ciebie miejsca w tym kraju!” i uderzyła ją w twarz. Słyszę tak wiele opowiadań od mojej rodziny i przyjaciół i to mnie zasmuca. Nie rozmawiam już “po swojemu” przez telefon i kiedy wsiadam do autobusu.

Właściwie to nie wiem, dlaczego ci ludzie nas nie lubią. Może nawet nie dlatego, że jesteśmy Romami, ale dlatego, że jesteśmy Europejczykami? Uważam, że dzieje się tak z powodu Brexitu. Przez te wszystkie lata pracy i korzystania z transportu publicznego nigdy wcześniej nie miałem żadnych problemów. Nigdy nie bałem się powiedzieć, kim jestem, ale teraz jestem bardziej niepewny. Mimo to Wielka Brytania nadal jest moim domem. Moja rodzina i ja przyjechaliśmy tu po lepsze życie i wszyscy tutaj pracujemy.

Dzieci mojego brata mają 5 i 10 lat – urodziły się w Wielkiej Brytanii. Mówią tylko po angielsku, mimo że mają słowacki paszport. Są tu tacy szczęśliwi… mogą bawić się w parku i uwielbiają chodzić do szkoły. To wszystko sprawia, że myślę o swoim dzieciństwie i o tym, jak bałem się chodzić do szkoły, bo każdego dnia byłem dotkliwie bity. Oni muszą wiedzieć, jak dorastali moi bracia i ja, aby zrozumieli, jak bardzo się różnią i jak bardzo mają szczęście dorastać w Wielkiej Brytanii. Nadal mam nadzieję, że Brexit się nie zdarzy. Chcę, żeby wszystko wróciło do stanu poprzedniego, gdy czułem się częścią szerszej społeczności w Wielkiej Brytanii, ale nie jestem pewien, czy to jeszcze możliwe…

Źródło: list do redakcji metro.co.uk