TikTok stał się medium „ryzykownym z punktu bezpieczeństwa narodowego”, zgodnie z wynikiem dochodzenia przeprowadzonego przez USA. Trudno uwierzyć, ale ta prosta aplikacja do prezentowania wesołych filmików, makijażu, muzyki i memów stała się celem politycznym.

Chińskie protesty wywołały w zachodniej części globu obawy związane z przetwarzaniem danych osobowych, szpiegostwem zagranicznym i cenzurą. Wszystko zaczęło się od niewinnego filmu nastolatki o malowaniu rzęs, który zachęcał odbiorców do „zapoznania się z tym, co aktualnie dzieje się w Chinach i jak powstają obozy koncentracyjne dla muzułmanów. To współczesny holokaust!”. 40-sekundowe klipy oglądało wówczas ponad 500 000 osób, co ostatecznie spowodowało zawieszenie konta Feroza Aziz.

Obawy o TikToka? Bezpodstawne

W raporcie Reutersa chiński właściciel TikTok, ByteDance, ogłosił, że ich firma oddzieli działalność aplikacji od reszty swoich firm. Było to postrzegane jedynie jako próba przekonania urzędników Komitetu Inwestycji Zagranicznych (CFIUS), że ich obawy o bezpieczeństwo narodowe i cenzurę są bezpodstawne.

Aziz jest tylko 17-letnią muzułmańską licealistką z New Jersey, żyjącą bez żadnego związku z grupami terrorystycznymi lub ich skrajnymi odłamami. Jedynym podanym przykładem takiej „treści terrorystycznej” było żartobliwe zdjęcie Osamy Bin Ladena, którego chciała poślubić, gdy dorośnie.

ZOBACZ TAKŻE: Czy TikTok cenzuruje treści polityczne?

TikTok nie znalazł się na czarnej liście

W październiku administracja Trumpa opublikowała czarną listę 28 chińskich (powiązanych z rządem) organizacji mającym na sumieniu łamanie praw człowieka. Należą do nich takie firmy jak SenseTime, Megvii, Yitu, Hikvision i Dahua Technology. Są liderami technologii rozpoznawania twarzy i sztucznej inteligencji. Właściciel aplikacji TikTok nie znalazł się na tej liście, choć jest przedmiotem dochodzenia CFIUS w temacie „zagranicznych inwestycji w technologie wrażliwe”.

W odpowiedzi na czarną listę Chiny zasygnalizowały dalszy sprzeciw wobec administracji Trumpa. Rzecznik MSZ Geng Shuang, zaprzeczył, że program w ogóle istnieje, ignorując ponad milion zaginionych chińskich obywateli. Uważa się ich za przetrzymywanych w niewoli lub martwych.

„Wzywamy USA do natychmiastowego naprawienia błędu, wycofania decyzji i zaprzestania ingerowania w wewnętrzne sprawy Chin. Chiny będą nadal podejmować zdecydowane i zdecydowane środki, aby chronić narodową suwerenność, bezpieczeństwo i interesy rozwojowe”.