Facebook poinformował, że umożliwi godnym zaufania wydawcom i mediom generowanie dodatkowych przychodów na portalu społecznościowym. Ogłoszenie Facebooka pojawiło się, gdy Komisja Europejska ujawniła, że rosyjskie grupy dezinformacyjne skierowały swoje działania ku majowym eurowyborom.

„Chcemy zbudować miejsce na Facebooku, gdzie wiadomości będą pochodzić tylko z wiarygodnych źródeł” – powiedział Jesper Doub. Doub jest dyrektorem Media Partnerships na Facebooku. “Takie źródła informacji będą weryfikowane i będzie od nich wymagane przestrzeganie standardów dziennikarskich”.

Cel: poszerzyć “bezpieczną przestrzeń”

Doub odniósł się również do rozmów między szefem Facebooka, Markiem Zuckerbergiem, a Mathiasem Döpfnerem, dyrektorem generalnym największego europejskiego wydawcy Axel Springer. Podczas tych rozmów obaj próbowali pogodzić wcześniejsze różnice zdań związane ze zrównoważonym rozwojem sektora mediów. Jako przykład dali Facebooka oferującego gałązkę oliwną przemysłowi medialnemu.

Axel Springer był znaczącym lobbystą na rzecz unijnej dyrektywy o prawach autorskich. Tymczasem Facebook stał w opozycji do tego tematu.

Doub zastanawiał się również nad obecnym modelem prezentacji wiadomości na Facebooku. Powiedział, że użytkownikom wyświetlają się te wiadomości, które korelują z ich preferencjami. Niekoniecznie są to jednak informacje pochodzące z wiarygodnych źródeł.

Plany Facebooka, aby poszerzyć „bezpieczną przestrzeń” o godne zaufania wiadomości, mogłyby odeprzeć różne zarzuty, często wymierzane przeciwko niemu. W szczególności te dotyczące nieumiejętnego radzenia sobie z dezinformacją i fałszywymi wiadomościami.

Doub powiedział, że firma nadal przygotowuje listę tych źródeł informacji, które zostaną zaakceptowane do nowego programu. Nie miał jednak prawa ujawnić tych, którzy już zostali wykluczeni z projektu oraz tych, którzy już zostali do niego przyjęci.

„Trwała działalność dezinformacyjna pochodząca z rosyjskich źródeł”

Tymczasem Komisja Europejska opublikowała analizę dotyczącą sposobu, w jaki mechanizmy zwalczania fałszywych wiadomości, czyli kodeks postępowania przeciwko dezinformacji, wdrożyli giganci mediów społecznościowych.

Pomimo przyznania, że „jest zbyt wcześnie, aby wyciągać ostateczne wnioski na temat poziomu i wpływu dezinformacji” na wybory europejskie, raport stwierdza, że jednym z największych sukcesów tego kodeksu było to, że pomógł on podnieść świadomość społeczną w zakresie fake newsów.

Co więcej, raport podkreśla, że „zebrane dowody ujawniły ciągłą i trwałą działalność dezinformacyjną pochodzącą z rosyjskich źródeł, mającą na celu tłumienie frekwencji i wpływanie na preferencje wyborców”.

Istnieje jednak wiele niedociągnięć w zdolności radzenia sobie z fałszywymi wiadomościami. Szczególną kwestią podkreśloną w tegorocznym sprawozdaniu jest związek między wielobiegunowymi narracjami politycznymi, a powstaniem dzielących się mediów politycznych. Przyczynia się to do ogólnego spadku zaufania publicznego do wiadomości.

Jednym z innych ustaleń jest fakt, że odbiorcy informacji odchodzą dziś od Facebooka. Zamiast tego szukają wiadomości na innych platformach, w tym na Instagramie, YouTube i WhatsAppie. Odzwierciedla to zmianę w konsumpcji wiadomości, która z kolei doprowadziła do migracji dezinformacji na inne platformy. Spowodowała także transmutację fałszywych wiadomości z tekstowych na więcej materiałów, np. wideo czy fotograficznych.

Wypowiadała się także Olga Yurkova, współzałożycielka StopFake.org. Portal to niezależna ukraińska organizacja działająca na rzecz wykrywania i tłumienia rozpowszechniania fałszywych wiadomości sponsorowanych głównie przez Rosję. Według Yurkovej, nie chodzi tylko o dezinformację w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ważna jest „promocja pewnych narracji”, które siły geopolityczne starają się utrzymać na co dzień.

“Taka erozja prawdziwych informacji dostępnych dla czytelników ostatecznie doprowadzi do znaczącego wzrostu sceptycyzmu w społeczeństwie” – stwierdziła filipińsko-amerykańska dziennikarka, Maria Ressa, założycielka internetowej platformy informacyjnej Rappler.

„Bez faktów nie ma prawdy, bez prawdy nie ma zaufania” – powiedziała. Dodała również, że kiedy platformy mediów społecznościowych przejęły rolę źródeł informacji, często nie uwzględniały ważnej kwestii. Ta kwestia to odpowiedzialność, jaką jest podawanie do publicznej wiadomości przejrzystych i uczciwych treści.

Źródło: euractiv.com