Idea rozbicia Facebooka zyskuje na popularności jak nigdy wcześniej. Jednak podział tego giganta technologicznego jest o wiele trudniejszy niż mogłoby się wydawać.

Oto niektóre z przeszkód stojących na drodze do urzeczywistnienia tego pomysłu.

1. Udowodnienie, że Facebook jest monopolem

Ta sieć społecznościowa jest z pewnością duża i potężna. Posiada ponad 2 miliardy użytkowników na całym świecie, a ogromną część swoich przychodów czerpie z reklam internetowych, które obejmują również niegdysiejszych jego rywali, takich jak WhatsApp oraz Instagram.

Jest jednak kwestią dyskusyjną, czy Facebook spełnia prawną definicję monopolu, firmy o trwałej, niekontrolowanej władzy do podnoszenia cen lub wykluczania konkurentów. Odpowiedź może zależeć od tego, w jaki sposób organy antymonopolowe definiują rynek Facebooka. Jest to pytanie, które stało się mniej jasne w miarę rozwoju firmy.

Facebook twierdzi, że ma silną konkurencję we wszystkich dziedzinach swojej działalności. Jest gigantem reklamy cyfrowej, ale jest drugim po Google na globalnym rynku i stoi przed konkurencją ze strony takich firm jak Amazon. Konkuruje również z Apple i Snapchatem jako platforma do przesyłania wiadomości.

To wszystko sprawia, że kwestia monopolu jest zawiła i trudna do udowodnienia, w porównaniu z poprzednimi sprawami antymonopolowymi, które koncentrowały się na branżach takich jak ropa naftowa czy kolej.

Krytycy platformy twierdzą, że istnieje monopol na Facebooka, ponieważ zdominował on uwagę użytkowników online i przejmuje kontrolę nad ich danymi. Ale Facebook nie jest jedyną władzą na rynku mediów społecznościowych.

2. Decyzja dotycząca podziału

W poprzednich sprawach antymonopolowych rozbicie firm było stosunkowo proste. Sprawa Standard Oil, podjęta przez Sąd Najwyższy w 1911 r. pokazała, że spółka dzieli się w dużej mierze wzdłuż linii geograficznych. AT&T była firmą podlegającą silnym regulacjom, z oddzielnymi przedsiębiorstwami dla dalekobieżnych i lokalnych linii telefonicznych, dzięki czemu linie podziału były jasne.

Facebook nie posiada tak łatwo rozpoznawalnych granic. Serwisy społecznościowe działają tylko poprzez dotarcie do jak największej liczby osób i połączenie ich ze sobą. Sprawia to, że idea oddzielenia części biznesu jest znacznie bardziej złożona.

Krytycy rozmawiali m.in. o pominięciu Instagrama i WhatsAppa, które Facebook uzyskał odpowiednio w 2012 i 2014 roku. Mimo że są one postrzegane przez konsumentów jako odrębne aplikacje, są już głęboko zintegrowane z Facebookiem. Na przykład Instagram korzysta z tej samej technologii reklamowej co Facebook.

Co więcej, dyrektor generalny Mark Zuckerberg ogłosił niedawno, że obie platformy będą jeszcze ściślej powiązane z podstawową siecią społecznościową. Spowoduje to, że usługi będą łatwiejsze w użyciu i bezpieczniejsze. Takie ścisłe powiązanie z pewnością utrudni rozbicie Facebooka.

3. Sprawy antymonopolowe wymagają czasu i pieniędzy

Pozew antymonopolowy Departamentu Sprawiedliwości przeciwko AT&T i jego nieudana walka o rozbicie Microsoftu były wieloletnimi sprawami, które rozpoczęły się za rządów jednego prezydenta, a zakończyły się za rządów kolejnego. Oznacza to, że ktokolwiek wygra wybory w 2020 r., może zakończyć kadencję, zanim zostanie rozstrzygnięta potencjalna sprawa przeciwko Facebookowi.

Sprawa AT&T rozpoczęła się w 1974 r., a zakończyła w 1982 r., po czym rząd spędził kolejne dwa lata na wdrożeniu porozumienia, które podzieliło firmę na osiem mniejszych podmiotów.

Rząd spędził kolejną dekadę w latach 90. i na początku XXI w. prowadząc wojnę antymonopolową przeciwko Microsoftowi. Miało to na celu zachowanie antykonkurencyjności. Argumentował to tym, że jego system operacyjny i przeglądarka internetowa powinny zostać rozdzielone. Ale zanim sąd zatwierdził ugodę w 2002 r., wymagając zmian w praktykach biznesowych firmy, ale pozostawiając Microsoft w stanie nienaruszonym, kary nie miały większego wpływu na przedsiębiorstwo.

„Technologia się zmieni, zmienią się modele biznesowe, zmienią się preferencje konsumentów. Można skończyć na końcu długiego procesu z czymś, co naprawdę nie robi wielkiej różnicy, ponieważ świat ruszył dalej” – mówią eksperci.

To jeden z powodów, dla którego niektórzy krytycy Facebooka twierdzą, że nałożenie ograniczeń na to, w jaki sposób firmy mediów społecznościowych wykorzystują dane, może być bardziej skuteczną strategią niż ich rozbicie.

Długotrwały pozew przeciwko Facebookowi pochłonąłby również wiele zasobów. Być może zaistniałaby konieczność zatrudnienia zewnętrznych adwokatów i innych ekspertów, jak miało to miejsce w przypadku Microsoftu. Koszt może nawet wymagać dodatkowych środków z Kongresu.

„To naprawdę zniechęcające przedsięwzięcie. Prawdopodobieństwo podjęcia przez Departament Sprawiedliwości lub Federalną Komisję Handlową takiej działalności jest niewielkie” – twierdzą eksperci.

4. Wymagania prawne stały się większe

Sądy stały się bardziej konserwatywne, jeśli chodzi o doktrynę antymonopolową. Wymagają od rządu udowodnienia, że zachowania antykonkurencyjne mają realny wpływ ekonomiczny na przedsiębiorstwa lub konsumentów. Jest to powszechnie uważane za ostrzejszy standard.

Rząd mógłby próbować zmusić Facebooka, by zrezygnował z WhatsAppa i Instagrama. Musiałby to jednak argumentować tym, że rynek byłby bardziej konkurencyjny, gdyby te przejęcia nigdy nie miały miejsca. Ale trudno jest przekonać sąd na podstawie spekulacyjnych wyników dotyczących dwóch usług.

5. Ograniczenia władz

Żadna władza nie może po prostu wydać decyzji o likwidacji firmy. Ten problem wystąpił już w administracji prezydenta Donalda Trumpa, która musiała obalić zarzuty, że jego niechęć do CNN motywowała nieudaną próbą Departamentu Sprawiedliwości, aby zapobiec połączeniu Time Warner z AT&T. Trump często krytykował CNN, należące do Time Warner, uznając je za źródło fałszywych wiadomości.

Rząd przegrał walkę sądową, pozwalając na zawarcie umowy. Ale oskarżenia o ingerencję Białego Domu w arenę antymonopolową stanowiły zapowiedź pytań, które może napotkać następny prezydent w walce z dużymi firmami technologicznymi.

„Dzisiejsze duże firmy technologiczne mają zbyt wielką władzę nad naszą gospodarką, naszym społeczeństwem i naszą demokracją” – mówią eksperci.

Źródło: politico.com