W 2011 r. „fałszywe wiadomości” były słowem roku Collins Dictionary. Fake newsy to informacje wprowadzające w błąd, począwszy od niewinnych, nieprawdziwych opowiadań, po celowo kłamliwe twierdzenia polityków. Fałszywe wiadomości są poważnym problem dla użytkowników Internetu.

Około 3,5 miliarda ludzi korzysta obecnie z mediów społecznościowych, z szacowanych 4,4 miliarda użytkowników Internetu na całym świecie. Witryny takie jak Twitter i Facebook są używane do dzielenia się nowinkami i angażowania się w debatę na temat bieżących wiadomości. Ale łatwość, z jaką informacje mogą być udostępniane na tych stronach doprowadziła do poważnych konsekwencji.

Kiedy wydarzył się skandal z Cambridge Analytica, użytkownicy mediów społecznościowych poczuli niezadowolenie ze sposobu, w jaki ich dane zostały wykorzystane do dostosowania treści wiadomości oraz wyników najważniejszych wydarzeń politycznych. Ujawnił też głęboki i trwały wpływ, jaki mogą mieć proste działania online, budząc obawy o to, jak poważne mogą być stronnicze wiadomości społeczne i udostępnianie fake newsów.

Coraz więcej fake newsów

Nie tak dawno temu większość ludzi otrzymywała wiadomości z „oficjalnych” źródeł – drukowanych gazet i codziennych audycji radiowych i telewizyjnych. W dzisiejszych czasach każdy może założyć własną stronę internetową i wykorzystywać ją do promowania wiadomości i opinii. Media społecznościowe tylko uwydatniają te źródła, które w przeciwnym razie mogłyby zostać zwyczajnie przeoczone.

W wielu przypadkach fakty i informacje nie są sprawdzane przed upublicznieniem. Witryny takie jak FactCheck, Snopes i Politifact starają się ujawnić, czemu można, a czemu nie można ufać w sieci. Rzadko jednak zdarza się, że kontrolowanie rozprzestrzenia się fake newsów jest tak szybkie, jak samo dzielenie się dezinformacją online.

Internetowe dezinformacje nie mają wyłącznie wpływu na poglądy polityczne. W przypadku ruchu antyszczepionkowców mają one również szeroki wpływ na zdrowie ludzkie.

Z niepokojem o wpływ, jaki historie upubliczniane w mediach społecznościowych mogą mieć na każdy aspekt naszego życia, od wyników wyborów po zdrowie publiczne, nie dziwi fakt, że coraz więcej rządów szuka rozwiązania w postaci cenzury i ograniczeń.

Obecny stan cenzury

Kiedy wydarzył się skandal z Cambridge Analytica, manipulacja kanałami informacyjnymi w celu wpłynięcia na wyniki wyborów była szokiem dla użytkowników Internetu. Jednak nie jest to dziwne dla ludzi żyjących w takich miejscach jak Uganda, Indie czy Turcja. Tam rządy po prostu wyłączają Internet, aby mieć pewność, że informacje, które mogłyby podważyć ich popularność, nie będą rozpowszechniane.

Podatek od mediów społecznościowych w Ugandzie, który został wprowadzony przez rząd w celu zaprzestania rozpowszechniania fałszywych wiadomości, nałożył dodatkowe opłaty na każdego, kto chciałby korzystać z takich usług jak Facebook i WhatsApp na swoich telefonach. W czasie wyborów w 2011 i 2016 r. rząd Ugandy posunął się nawet do całkowitego wyłączenia Internetu, aby uniemożliwić użytkownikom wypowiadanie się przeciwko niemu.

Chiny są znane ze swojej Wielkiej Zapory, która pozwala rządowi na całkowitą kontrolę nad działaniami obywateli online. Facebook, Google i YouTube są zablokowane, a internauci mogą wymieniać się wiadomościami wyłącznie za pośrednictwem ściśle monitorowanych i ocenzurowanych stron.

Nawet na Sri Lance, gdzie po zamachach terrorystycznych zablokowano media społecznościowe, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się plotek przed ustaleniem faktów, istnieją obawy, że ta cenzura społeczna nie spełnia swojej roli. Zamiast łagodzić napięcia, wywołało to większe poczucie strachu i paniki.

Nowe przepisy pozwalające rozwiązać problem fake newsów

Pomimo kontrowersji i krytyki cenzury, która ma miejsce w innych częściach świata, rządy Wielkiej Brytanii i USA przygotowują nowe przepisy. Wszyscy są przekonani, że trzeba zrobić więcej, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się fałszywych wiadomości w Internecie.

W Wielkiej Brytanii zaproponowano nowy regulator internetowy. Jest to organ zarządzający mający zapewnić, że „Wielka Brytania będzie najbezpieczniejszym miejscem na świecie”. Proponują znaczne kary dla firm mediów społecznościowych i firm technologicznych, które nie chronią swoich użytkowników przed szkodliwymi treściami i błędnymi informacjami. Te przepisy mają na celu uniemożliwienie sieciom społecznościowym dzielenia się ekstremistyczną propagandą, nielegalnymi treściami i wprowadzającymi w błąd postami.

Przedstawiciele rządu podkreślają, że nowe przepisy nie powinny wpływać na dostęp do bezpłatnego i otwartego Internetu. Istnieją jednak obawy, że zwiększone nadzorowanie przestrzeni social media może być łatwo nadużywane.

Zachowanie wolności słowa i prywatności

Dla tych, którzy mieszkają w krajach całkowicie ograniczających dostęp do mediów społecznościowych lub gdzie istnieje duża cenzura sieci, istnieją czasem sposoby na obejście blokad i upewnienie się, że rząd ich nie szpieguje. Można uzyskać dostęp do social mediów i wiadomości online za pomocą narzędzi takich jak VPN i przeglądarka Tor. Zalety obu tych usług dla użytkownika końcowego to zapewnienie anonimowości online. Dzięki nim nie można śledzić cyfrowych śladów pozostawianych podczas przeglądania witryn.

Oczywiście podejmowano wiele prób blokowania osobom prywatnym korzystania z VPN i opcji przeglądania prywatnego. Rządy wiedzą bowiem, że podważa to ich wpływ na to, czego ludzie mogą dowiedzieć się online. Ale przy tak wielu użytkownikach zjednoczonych w dążeniu do utrzymania dostępu do aktualnych wiadomości oferowanych przez media społecznościowe, dla każdej blokady, która jest wdrażana, zostanie prędzej czy później zastosowane jakieś obejście.

Źródło: governmenteuropa.eu