Fake newsy o koronawirusie wydają się być równie mocno zaraźliwe jak sam wirus. Ale są metody, które można wykorzystać, by zweryfikować informacje w mediach społecznościowych przed ich dalszym udostępnianiem.

Pokusa dzielenia się niezweryfikowanymi, ale niepokojącymi informacjami jest zrozumiała. Wiele osób, które dzielą fake newsami nie robi tego, aby wprowadzić w błąd. Myślą, że dzielą się cennymi informacjami ze swoimi przyjaciółmi i rodziną. Ale łatwo jest trafić na coś, co po prostu nie jest prawdziwe. A fake newsy nie pomagają nikomu.

“Nie walczymy tylko z epidemią, walczymy z infodemią. Fałszywe wiadomości rozprzestrzeniają się szybciej i łatwiej niż ten wirus i są równie niebezpieczne” – powiedział dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Gorący temat: ibuprofen. Francuski lekarz, który pierwotnie doradzał ludziom, aby brali Tylenol prawdopodobnie chciał dobrze. Jednak eksperci medyczni na całym świecie twierdzą, że nie ma dowodów na to, że ibuprofen jest związany z wyższym ryzykiem zakażenia COVID-19, ani nie jest związany z większymi komplikacjami z powodu choroby.

Prezydent Trump wielokrotnie twierdził, że niektóre istniejące leki mogłyby leczyć koronawirusa. Elon Musk podzielał ten optymizm. Naukowcy pracują nad sprawdzeniem skuteczności leków na malarię w walce z koronawirusem, ale nie ma obecnie żadnych wiarygodnych, opublikowanych, recenzowanych dowodów na temat ich skuteczności. Urząd ds. żywności i leków nie zatwierdził żadnego leku do leczenia tej choroby i nikt nie powinien próbować samemu się z niej leczyć.

Oto kilka sposobów na sprawdzenie tego, co czytamy zanim się tym podzielimy.

Zweryfikuj konto, które zamieszcza informacje

Sprawdź konto. Czy jest ono zweryfikowane na Twitterze lub Facebooku? To zwiększa wiarygodność tego, co ktoś na nim pisze. Jeśli nie jest zweryfikowane, zrób większy research.

Sprawdź zdjęcie profilowe na koncie. Czy wydaje się to być prawdziwa osoba, czy też jest to zdjęcie celebryty, czy też coś ogólnego, jak zachód słońca lub kwiat? Możesz użyć odwrotnego wyszukiwania Google Image, aby sprawdzić, czy zdjęcie zostało pobrane z innego miejsca w Internecie.

Sprawdź wiek konta i ilość jego obserwatorów. Jeśli jest to zupełnie nowe konto z mnóstwem zwolenników, to jest to mało prawdopodobne, że jest to konto wiarygodne. Mogą być na nim publikowane fake newsy.

Zwróć uwagę, w jaki sposób wiadomości są Ci przedstawiane. Czy tylko w postaci tweetów? Zrzut ekranu z poczty elektronicznej, wiadomości tekstowej, aplikacji Google Doc lub Notes z pewnością nie jest dobrą informacją.

Sprawdź stronę, z której pochodzą informacje

Jeśli jest jakieś łącze, kliknij w nie. Czy odsyła tam, gdzie się tego spodziewałeś? Sprawdź adres URL – czy naprawdę jesteś na stronie, na której myślisz, że jesteś, czy też coś wydaje się być nie tak? Zwróć uwagę na dziwną pisownię i wszystko, co dziwne w adresie strony.

Strona, o której nigdy nie słyszałeś, prawdopodobnie nie będzie źródłem ważnych wiadomości. Bez względu na to, jak zgrabnie wygląda układ strony.

Sprawdź datę umieszczenia artykułu. Jest nowa czy stara?

Sprawdź notkę o autorze. Czy to prawdziwa nazwa? Przejdź do strony biograficznej – czy to, co jest tam napisane brzmi prawdziwie? Czy autor ma konta w mediach społecznościowych, gdzie można sprawdzić, czy jest prawdziwym reporterem? Jest to kolejna możliwość skorzystania z wyszukiwania wstecznego Google Image, jeśli jest tam zdjęcie.

Zweryfikuj samą informację

Najlepszym sposobem na zweryfikowanie informacji jest sprawdzenie, czy rzetelne serwisy informacyjne również ją podały.

Przeczytaj dany post. Czy tekst brzmi nieźle, czy może tak, jakby był przetłumaczony w Google Translate? To jeden ze sposobów, w jaki fałszywe serwisy informacyjne kopiują artykuły z legalnych stron.

Zaufaj sobie. Jeśli z tyłu twojej głowy pojawia się głos, który mówi: “Nie jestem do końca pewien, czy to prawda” albo “Wow, to brzmi trochę dziwnie, ale kto wie?”, to lepiej wstrzymaj się z udostępnieniem posta do czasu, aż będziesz mógł go zweryfikować.