Koronawirus atakuje świat. Nadchodzi w tempie wykładniczym: stopniowo, potem nagle. To kwestia dni. Może tydzień lub dwa? Kiedy to nastąpi, system opieki zdrowotnej zostanie zdestabilizowany. Współobywatele będą na korytarzach. Wyczerpani pracownicy służby zdrowia się załamią. Niektórzy też zachorują i umrą…

Będą musieli też zdecydować jak na wojnie – kogo leczyć, kogo nie. Który pacjent dostanie tlen, a który umrze. Jedynym sposobem, aby temu zapobiec jest dzisiaj dystans. Dystans społeczny wobec wszystkich aktywności, jakie znamy. Nie jutro. Dzisiaj. Oznacza to utrzymanie jak największej liczby osób w domu. Teraz.

Jesteś politykiem albo liderem lokalnej społeczności? Może szefem sporego biznesu? Masz moc, ale przede wszystkim obowiązek, aby zapobiec katastrofie. Całkowita liczba zachorowań do tej pory rosła wykładniczo, dopóki Chiny tego zjawiska nie powstrzymały. Koronawirus jednak uciekł na zewnątrz i stał się pandemią, którą ciężko będzie powstrzymać.

Jeśli nie zrobimy nic, nastąpi katastrofa

Jeśli chcemy zrozumieć, co się wydarzy jeśli nie zrobimy nic i jak temu zapobiec, musimy przyjrzeć się przypadkom, które już tego doświadczyły: Chiny, kraje wschodnie i Włochy. Co wydarzy się w naszych krajach, gdy koronawirus uderzy? Łatwo się dowiedzieć, ponieważ mamy już kilka miejsc, w których to się dzieje lub działo. Najlepszymi przykładami są prowincja Hubei i Włochy właśnie.

Kraje działające szybko mogą zmniejszyć liczbę zgonów dziesięciokrotnie. Szybkie działanie drastycznie zmniejsza liczbę przypadków nowych zachorowań. Wiemy, że około 20% przypadków wymaga hospitalizacji, 5% przypadków wymaga oddziału intensywnej opieki medycznej (OIOM), a tylko około 1% wymaga bardzo intensywnej pomocy, z elementami takimi jak respiratory lub ECMO.

Problem polega jednak na tym, że takich produktów jak wentylatory i ECMO nie da się terz łatwo wyprodukować ani szybko kupić. Kilka lat temu w USA było na przykład łącznie tylko 250 maszyn ECMO (oddychanie pozaustrojowe).

Więc jeśli nagle zainfekuje się 100 tys. osób, wiele z nich od razu będzie chciało przejść testy. Około 20 tys. będzie wymagać hospitalizacji, 5 tys. będzie potrzebować OIOMu, a 1 tys. będzie potrzebować maszyn, których dzisiaj mamy 4 razy mniej… I mówimy tu tylko o 100 tys. chorych.

Inny problem to maski. Kraj taki jak USA ma tylko 1% masek potrzebnych do zaspokojenia potrzeb pracowników służby zdrowia. Jeśli więc pojawi się wiele przypadków zachorowań jednocześnie, maski będą dostępne tylko przez… 2 tygodnie.

Pandemia jest faktem i nową polityczną rzeczywistością

Kraje takie jak Japonia, Korea Południowa, Hongkong lub Singapur, a także chińskie regiony poza Hubei zostały wcześniej przygotowane i otrzymały odpowiednią opiekę, jakiej potrzebowali pacjenci. Ale reszta krajów zachodnich raczej idzie drogą Hubei i Włoch. Co się tam w takim razie dzieje?

To co ma miejsce w Hubei i we Włoszech jest niesamowicie podobne. W Hubei zbudowano dwa szpitale w ciągu dziesięciu dni, ale nawet wtedy były one całkowicie zatłoczone. Pacjenci byli na podłogach i w poczekalniach.

Najgorzej jest na oddziałach intensywnej terapii, kiedy pacjenci muszą dzielić respiratory lub urządzenia ECMO. Pracownicy służby zdrowia muszą zatem ustalić, który pacjent będzie korzystać. To naprawdę oznacza, że lekarz staje się panem życia i śmierci. Decyduje, kto żyje, a kto umiera…

To jest pandemia. Tego nie da się wyeliminować z dnia na dzień. Ale to co możemy i musimy  zrobić, to zmniejszyć jej wpływ. Niektóre kraje są w tym wzorem. Najlepszym z nich jest Tajwan, który do dziś ma jeszcze mniej niż 50 przypadków. Wszystko dlatego, że koncentrowano się na ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa.

Jeśli ograniczymy infekcje w jak największym stopniu, nasz system opieki zdrowotnej będzie w stanie lepiej radzić sobie z przypadkami, obniżając wskaźnik śmiertelności.

Dystans społeczny – wnioski z przeszłości

Jest jedna bardzo prosta rzecz, którą możemy zrobić i która działa: dystans społeczny. Jeśli przypomnimy sobie, co stało się w Wuhan, zauważymy, że jak tylko nastąpiła blokada społeczna, zachorowalność spadła. To dlatego, że ludzie nie wchodzili ze sobą w interakcje, a więc wirus się nie rozprzestrzeniał.

Koronawirus może rozprzestrzeniać się w odległości 2 metrów, jeśli ktoś kaszle. W przeciwnym razie krople spadną na ziemię i nie zainfekują nikogo. Najgorsze infekcje następują jednak przez powierzchnie: wirus przeżywa godziny lub dni na różnych podłożach. Jeśli zachowuje się jak grypa, może przetrwać tygodnie na metalu, ceramice i tworzywach sztucznych. Oznacza to, że rzeczy takie jak klamki, stoły lub przyciski windy mogą być źródłem infekcji.

Jedynym sposobem, aby to naprawdę zmniejszyć, jest więc wspomniany dystans społeczny: Utrzymywanie ludzi w domu tak długo, jak to możliwe, aż koronawirus zniknie. Zostało to już udowodnione w przeszłości. Grypa z 1918 r.

Włochy wreszcie to zrozumiały, ale dość późno. Najpierw zamknęli Lombardię, a następnego dnia, w poniedziałek, zrozumieli swój błąd i postanowili zamknąć cały kraj. Dziś zamknęli praktycznie wszystko poza aptekami i sklepami spożywczymi.

Trzeba mieć nadzieję, że wkrótce zobaczymy pozytywne wyniki tej decyzji. Jednak zajmie to od jednego do dwóch tygodni. Zapamiętajmy wykres dotyczący Wuhan: było 12 dni opóźnienia między momentem ogłoszenia blokady, a momentem upadku koronawirusa.

Co mogą zrobić dziś politycy?

Jeśli jesteś politykiem w regionie dotkniętym koronawirusem, powinieneś natychmiast pójść za przykładem Włoch i nakazać blokadę wszystkiego.

  • Nikt nie może wchodzić ani wychodzić z obszarów zamkniętych, chyba że istnieją uzasadnione powody rodzinne lub zawodowe;
  • Należy unikać przemieszczania się w obszarach, chyba że są one uzasadnione pilnymi względami osobistymi lub zawodowymi i nie można ich odłożyć na później;
  • Osoby z objawami (infekcja dróg oddechowych i gorączka) muszą zostać w domu!
  • Standardowy czas wolny dla pracowników opieki zdrowotnej? Zapomnijmy o tym.
  • Zamknięcie wszystkich placówek oświatowych (szkół, uniwersytetów…), siłowni, muzeów, stacji narciarskich, centrów kultury i ośrodków społecznych, basenów i teatrów.
  • Bary i restauracje – ograniczony czas otwarcia od 6:00 do 18:00, w odległości co najmniej jednego metra między ludźmi; Wszystkie puby i kluby muszą zostać zamknięte.
  • Wszelka działalność komercyjna musi utrzymywać odległość jednego metra między klientami. Te, które nie mogą tego dokonać, muszą zostać zamknięte. Świątynie mogą pozostać otwarte, dopóki mogą zagwarantować tę odległość
  • Wizyty w szpitalu u rodziny i przyjaciół – ograniczone lub zakazane. Spotkania robocze należy przełożyć. Należy zachęcać do pracy w domu.
  • Wszystkie wydarzenia i zawody sportowe, publiczne lub prywatne – anulowane. Ważne wydarzenia mogą odbywać się za zamkniętymi drzwiami.

To jest rekomendowane minimum działań. Podjęcie takich decyzji może brzmieć przerażająco, ale trzeba działać, a nie myśleć. Poniższy wykres i model są teoretyczne i pokazują, co się dzieje, gdy zadziałamy, a co, gdy nie zrobimy nic.

W tym teoretycznym modelu, który przypomina luźno Hubei, czekanie przez każdy kolejny dzień tworzy 40% więcej przypadków zachorowań. Gdyby nie zrobiono nic, śmiertelność byłaby znacznie wyższa, ponieważ nie tylko byłoby 40% więcej zgonów. Nastąpiłoby również znacznie wyższe załamanie systemu opieki zdrowotnej, co doprowadziłoby do śmiertelności nawet 10-krotnie wyższej niż widzieliśmy wcześniej

Tak więc jednodniowa różnica w środkach tzw. zdystansowania społecznego może skończyć się eksplozją liczby zgonów w naszej społeczności poprzez pomnożenie większej liczby przypadków i wyższy wskaźnik śmiertelności.

Liczy się każdy dzień. W naszej bliskiej społeczności są już prawdopodobnie setki lub tysiące przypadków. Każdego dnia, gdy politycy nie wprowadzą metody dystansu społecznego, przypadki te wzrosną wykładniczo aż doprowadzą do katastrofy.