Wiele publikacji na temat koronawirusa, które są udostępniane w mediach społecznościowych, tworzy się tylko i wyłącznie w celu wywołania strachu zamiast budowania zrozumienia na temat choroby.

Dlaczego to ma znaczenie? Media społecznościowe “natłuszczają” i wzmacniają dramatyczne nagłówki, a normalne i sensowne oraz wartościowe informacje są przykrywane liczbą interakcji. To także okazja do dezinformacji w zakresie politycznym.

Liczba interakcji w social media wokół stories o koronawirusie

Niektóre artykuły o najwyższym dotarciu zawierały w dużej mierze obalone już twierdzenia. M.in. takie, że że koronawirus pochodzi od nietoperzy i że mógł mieć źródło z laboratorium. Eksperci twierdzą, że jednym z największych zagrożeń podczas wybuchu epidemii jest dezinformacja, która rozprzestrzenia się na temat koronawirusa.

Inne najważniejsze fragmenty wykorzystywały dobrane informacje i cytaty, takie jak przesadzone prognozy liczby ofiar śmiertelnych i opisy Wuhan w Chinach jako „zombieland

Z 50 najpopularniejszych artykłów o koronawirusie, które pojawiły się w tym roku, osiem było z Daily Mail, a trzy z New York Post. Oba źródła znane są ze zwiększania zaangażowania w mediach społecznościowych za pomocą sensacyjnych nagłówków.

Nawet najbardziej trywialne nagłówki są rewelacyjną maszynką do nabijania interakcji. Historia, która wygenerowała największą liczbę interakcji (polubienia, komentarze, udostępnienia) to „Niepokojąco duża liczba osób uważa, że koronawirus jest powiązany z piwem Corona”. Warto odnotować, że producent piwa liczy przez to ogromne straty.

Zainteresowanie koronawirusem wzrosło w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Od 20 lutego interakcje wokół stories wzrosły 7-krotnie. Liczba wyszukiwań w Google wzrosła 8-krotnie, zgodnie z danymi Google Trends.

Nowe badania naukowców z Northeastern University sugerują, że zarażenia mogą rozprzestrzeniać się szybciej w niektórych przypadkach z powodu rozprzestrzeniania się informacji w Internecie.

Związek między paniką a rzeczywistym rozmiarem problemu jest cechą współczesnych epidemii – epidemii dezinformacji i fałszywych wiadomości” – mówi Samuel Scarpino, profesor w Northeastern University College of Science.

Wiemy, że media społecznościowe promują panikę, a ludzie wykorzystują to, rozpowszechniając dezinformacje, ale pomagają również w rozpowszechnianiu dobrych, wiarygodnych informacji, które umożliwiają podejmowanie właściwych decyzji.