W poniedziałek 26.10 opadnie kurz, skończy się polityczna burza i dowiemy się jakie są ostateczne wyniki najdłuższej kampanii wyborczej ostatnich lat. Na kilka dni przed wyborami możemy kategorycznie ogłosić jedno – PO definitywnie przegrało kampanię w sieci. Abstrahując od społeczno-politycznego kontekstu, poniższa analiza ma na celu tylko i wyłącznie prezentację praktycznych aspektów związanych z prowadzeniem kampanii w Internecie. Postaram się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego partia, która posiadała największą infrastrukturę i potencjał, przez 4 miesiące przegrała wszystko co było do przegrania w „internetach”


NUMER 1

Brak Strategii…
Po przeprowadzeniu analizy ostatnich 4 miesięcy działań Platformy Obywatelskiej w Internecie można zaobserwować jej kompletny brak strategii działania w sieci, a przede wszystkim w mediach społecznościowych.
Warto zacząć w tym miejscu od liczb:

fbfppopis

W porównaniu do największego konkurenta, czyli Prawa i Sprawiedliwości, PO, jeśli chodzi o Facebook’a, przegrała we wszystkich kategoriach. Nie trzeba tutaj chyba specjalnie nic dodawać.

Od lipca do ostatniego tygodnia przed dniem wyborów, sztab nie zaprezentował jednej spójnej koncepcji komunikacji w Internecie. Permanentne działania o charakterze ad hoc oraz chaos w przekazie było widać zarówno w skali ogólnopolskiej, jak i na poziomie regionalnych kandydatów. Analiza walla ogólnopolskiego profilu PO na Facebook’u wskazuje, iż może i faktycznie w lipcu i na początku sierpnia istniał jakiś spójny plan działania ale z niewyjaśnionych przyczyn został zastąpiony chaosem, który nieprzerwanie trwa do dziś. PO zabrakło decyzji i konsekwencji w tym jak ma się komunikować w sieci, z kim, i gdzie. Wątpliwe jest to czy w ogóle zadano sobie pytanie jakie korzyści mają przynieść prezentowane informacje. Kompletna bezcelowość?
Pozostawię tu smaczki, że na części profili należących do struktur regionalnych PO nadal trwa kampania prezydencka lub samorządowa…
Każdy kto pracuje w mediach społecznościowych wie, że bez zarysu strategii nie można niczego w sieci ugrać. Każdy.


NUMER 2

Brak Konsekwencji…
To chyba największy grzech PO. Pomimo braku strategii, Platforma mogła kilka razy złapać wiatr w żagle. Przełom lipca/sierpnia to duża zadyszka w sztabie przeciwnika i jednocześnie doskonały moment na przejęcie inicjatywy i “słynne” hasło #kolejnaewe. Promocja tego hasła w sieci przez PO trwała może 3 dni (sic!). Chapeau bas.
Śląsk 2.0 (program wsparcia przemysłu)? W sieci zaistniał przez parę godzin.
Spoty? praktycznie brak udostępnień na profilach parlamentarzystów i kandydatów PO. Tutaj pozwolę sobie się na chwilę zatrzymać, jak wiadomo social media to nie tylko Facebook, otwórzmy więc nową zakładkę i zobaczmy jak liderzy konkurowali na platformie video – YouTube. Należy przyznać, że obie partie wiodące miały “swoje momenty”, obie bazowały na retoryce “czemu NIE oni?”, a nie “czemu MY?” co już stało się normą i dość nudnym trendem chyba dla większości wyborców. Ile można to wałkować? Zasadniczo prezentowanie siebie w świetle “mniejszego zła” jakby się nad tym zastanowić nie jest jakościowym szczytem promocji i PR’u. Może wyborcy potrzebują świeżej koncepcji? Luźna myśl pod rozwagę.
#kochampolskę na Twitterze? Padło po 7 dniach i był to rekord dla sztabu PO.
Grafiki? Memy? Żadna akcja z wyjątkiem oddolnej #polskawruinie (Polska w ruinie:-) Internauci wyśmiali hasło, Szydło łagodzi przekaz PiS) nie trwała więcej niż kilka dni, a jak pokazała kampania PiS – #damyrade przy odpowiedniej strategii komunikacji i zaangażowaniu użytkowników tego typu przedsięwzięcia można pompować prawie dwa miesiące.

damyrade
Konkludując: może i pomysły były dobre ale zdecydowanie zabrakło konsekwencji w działaniu.


NUMER 3

Brak Kadr…
W tej kampani do dziś nie wiemy kto odpowiada za przekaz w sieci. Jeśli nikt, to wyniki są jakie są. Era analogowych spin doktorów odeszła do lamusa. Powstała nowa szkoła spinu w sieci i PO zabrakło odpowiednich ludzi. Zabrakło ludzi od marketingu wirusowego, ludzi, którzy potrafiliby odpowiednio formułować komunikat w zależności od grup odbiorców, zabrakło struktury, która by sprawnie, na wielu płaszczyznach potrafiła zarządzać mediami społecznościowymi. kadraW tym miejscu warto przytoczyć postać Pawła Szefernakera, który już w czasie kampanii prezydenckiej zaprezentował nową jakość zarządzania wizerunkiem i był jednym z ojców sukcesu Andrzeja Dudy. Pytanie, które się nasuwa, dlaczego w innych partiach brak jest osób, które spełniałyby właśnie rolę nowoczesnych spin doktorów? Jest to tym bardziej zastanawiające, iż według wielu ekspertów Bronisław Komorowski przegrał wybory właśnie w Internecie. Wypowiadał się na ten temat Michał Fedorowicz, współwłaściciel Apostołów Opinii, na łamach portalu polityka.pl – Hejt pozytywem zwyciężaj.


NUMER 4

Brak Interakcyjności…
Sztab PO, jaki i większość kandydatów ma bardzo duży problem z interakcją w sieci. Posiadanie profilu na Facebook’u nie służy tylko autoprezentacji i wrzucaniu fotek „z otwarcia” prezentujących uściski dłoni, przyklejone uśmiechy i elegancko ubrany establishment. Profile służą do kontaktowania się z wyborcami. Nieskrywane zdziwienie, że trzeba o tym w ogóle wspominać ale niestety, tego w czasie kampanii PO, z małymi wyjątkami, praktycznie nie było. To, że sztab PO nie potrafił pochwalić się swoimi osiągnięciami wynika z faktu, że przede wszystkim liderzy nie potrafią angażować internautów. Niezwykle dobitnie zaprezentuje to po raz kolejny przykład wojny hashtagowej.wojnahash

Tylko tyle i aż tak wiele.


NUMER 5

Puste zasięgi…
Analiza list PO pokazuje brutalną prawdę. Poza kilkoma politykami aktywnie, ze zrozumieniem specyfiki platformy, obecnymi na Twitterze, większość kandydatów PO w sieci nie istnieje. Pozamykane w celu ochrony prywatności profile lub profile zombie, na których komunikacja odbywa się tylko w jedną stronę nie pomagają w kampanii. Kandydaci PO nie zrozumieli że ulotką wyborczą w XXI wieku jest profil na Facebook’u.