Codzienny przegląd najciekawszych informacji z branży mediów internetowych i społecznościowych oraz zjawiska “fake news” w polityce. Zapraszamy do lektury.

Raz prozą: Kto tworzy fake newsy?

ddb24.pl, 4 kwietnia 2019 r. Lipiec 2014. Krzysztof Szczerski (PiS) zacytował kontrowersyjną wypowiedź pani minister z Platformy, zaznaczając już na WSTĘPIE swojego tweeta, że jego słowa to cytat z niej. TVN puszcza materiał z wypowiedzią Szczerskiego… jako jego własną. Z uciętym wstępem informującym, że cytuje polityka Platformy. Wrzesień 2016. TVN rusza z kamerą na premierę filmu „Smoleńsk”. Widzowie stacji oglądają wypowiedź Artura Wosztyla, czyli pilota, który lądował w Smoleńsku tuż przed katastrofą. Tyle tylko, że… to nie on. Stacja tłumaczyła się zwykłą pomyłką, ale mężczyzna, którego wypowiedź zacytowano w materiale, jest dokładnie przeciwnego zdania i oskarża TVN o świadomą manipulację, a więc podwójne kłamstwo. Zarzeka się, że podał swoje nazwisko na początku rozmowy, głośno i wyraźnie, więc o pomyłce nie mogło być mowy, a rozmówca nie przedstawił się jako dziennikarz TVN tylko Associated Press (bo z TVN, jak stwierdził, nigdy nie zgodziłby się rozmawiać właśnie ze względu na takie manipulacje). Marzec 2017. Gazeta “Rzeczpospolita” cytuje prawicową polityk z Francji, Le Pen, która miała powiedzieć, że chce współpracować z Kaczyńskim w demontażu Unii Europejskiej. Po ujawnieniu kłamstwa, funkcjonariusz propagandy z tej gazety bojąc się odpowiedzialności za swoje kłamstwo wycofuje się z niego i zamieszcza przeprosiny. Jeszcze tego samego dnia, już po przeprosinach autora tego propagandowego kłamstwa, Justyna Pochanke, powołując się na to zdemaskowane kłamstwo, informuje miliony Polaków w swoim programie dezinformacyjnym „Fakty”, że Le Pen jest zachwycona Kaczyńskim i chce z nim demontować Unię. Czytaj więcej…

 


Gliwicki radny chce zadośćuczynienia za oskarżenie o hejt

tvp.info, 4 kwietnia 2019 r. 50 tys. zł darowizny na rzecz hospicjum w Gliwicach oraz przeprosiny na portalach społecznościowych i w lokalnym medium – to propozycja gliwickiego radnego, któremu zarzucono, że prowadzi na Twitterze konto Smok05 i „wielokrotny hejt” pod adresem Lecha Wałęsy. O propozycji gliwickiego radnego Prawa i Sprawiedliwości Tomasza Tylutki poinformowała autorka portalu Wszystkoconajważniejsze.pl Sabina Treffler. Tylutkę powiązał z kontem smok05 na Twitterze asystent byłego prezydenta Mirosław Szczerba, który zarzucił radnemu PiS, że „wielokrotnie hejtował” Wałęsę i innych polityków. Nieprawdziwą informację powielił, bez weryfikacji, szef działu politycznego w „Fakcie” Mikołaj Wójcik. Po krótkim czasie usunął wpis i zamieścił inny, w którym przeprosił za swoje słowa. Czytaj więcej…

 


Chcieli konwertować gejów na hetero i… wylecieli z Google Play

antyweb.pl, 1 kwietnia 2019 r. Słyszałem o różnych cudownych metodach leczenia chorób. Pewien Pan Zięba wskazuje na strukturyzator wody, które nadaje jej niesamowite właściwości pozwalające na zwalczanie nawet nieuleczanych schorzeń. Są też i tacy, którzy uważają niestandardowe orientacje seksualne za „choroby” i silą się na proponowanie metod ich „leczenia”. Szkoda czasu, szkoda ludzkiej pracy. Homoseksualizm to nie choroba i nie da się go wyleczyć. Living Hope Ministries to aplikacja organizacji pro-chrześcijańskiej, która oferowała dostęp do nagrań motywacyjnych, treści o tematyce religijnej oraz prorodzinnej. Program stał się jednak obiektem kontrowersji po tym, jak okazało się, że znajdują się w nim „oferty” konwersji dla homoseksualistów. Za pomocą różnorakich „grup wsparcia”, na wzór terapii psychologicznej zapewniano, że możliwe jest zmodyfikowanie orientacji homoseksualnej tak, aby uzyskać heteroseksualną. Wykorzystywana technika wielokrotnie była poddawana krytyce: uznawano ją za intruzywną, brutalną, obracającą się wokół idei „prania mózgu”. Psychologowie wypowiadając się o niej wskazywali, że może ona doprowadzać do depresji, nadużywania narkotyków lub leków i samobójstwa – przy okazji wątpliwych efektów „leczenia”. Aplikacja była dostępna w sklepie Google Play i wraz z tym jak wybuchła afera wokół Living Hope Ministries, pojawiła się petycja w serwisie Change.org, w której żądano zlikwidowania problematycznej pozycji w repozytorium. Do akcji dołączyły również organizacje LGBTQ – całość ciągnęła się miesiącami i dopiero teraz Google podjęło zdecydowane działania. W tym momencie program jest już niedostępny w centralnym sklepie z aplikacjami dla systemu Android. Podobnie zrobiły już Apple, Microsoft oraz Amazon. Czytaj więcej…

 


PiS: „Nie dopuścimy do cenzury internetu”. Ale za obietnicą „wolności” nie stoją żadne konkrety

oko.press, 4 kwietnia 2019 r. „Wdrożymy dyrektywę o prawach autorskich tak, by zachować wolność w internecie” – obiecują politycy PiS. Swobody we wprowadzaniu w życie jest jednak niewiele, a dyrektywa ma też sporo pozytywnych stron. Partii Kaczyńskiego nie chodzi o merytoryczną dyskusję. Z nośnych haseł tworzy doskonałe paliwo wyborcze. Podczas sobotniej (30 marca 2019) konwencji PiS w Gdańsku Jarosław Kaczyński zamienił „piątkę PiS” w „piątkę plus”, tłumacząc, że plus oznacza „wolność”. Jaką? Chodzi o wolność w internecie, którą Polakom odebrali europosłowie PO, głosujący w Parlamencie Europejskim za „ACTA2” – tłumaczył premier Morawiecki. Echa gdańskiej konwencji niosą się w mediach, a kolejni politycy PiS chwalą się pomysłami na przywrócenie w Polsce „swobody korzystania z internetu”. 1 kwietnia na antenie RMF.FM głos zabrał szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. „[Trzeba będzie] przygotować ustawę taką, która wprowadzi dyrektywę unijną w Polsce w życie. My będziemy starali się w taki sposób skonstruować to obowiązujące w Polsce prawo, aby nie ograniczyło korzystania i dostępu do internetu” – stwierdził. Czytaj więcej…


Adamowicz zapowiada powrót do Gdańska: Wierzę, że Bóg powołał do siebie Pawła, bo chciał nam coś ważnego przekazać

wpolityce.pl, 4 kwietnia 2019 r. Magdalena Adamowicz, wdowa po prezydencie Gdańska zamordowanym podczas finałowego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, udzieliła wywiadu tabloidowi „Fakt”, w którym stwierdziła, że mandat do Parlamentu Europejskiego pomoże jej w walce z… mową nienawiści. Magdalena Adamowicz, która po pogrzebie Pawła Adamowicza, wraz z córkami wyjechała do Stanów Zjednoczonych, stwierdziła w rozmowie z tabloidem, że nie boi się powrotu do Gdańska, bo tęskni za miastem. „Nie jest ważne, gdzie jesteśmy – wszystko kojarzy nam się z Pawłem. Paweł był kimś więcej niż tatą i mężem. Był najlepszym przyjacielem, był wiernym kompanem” — mówiła Adamowicz. Pytana o to, co chciałaby przekazać Polakom, Adamowicz stwierdziła, że wierzy w to, że śmierć prezydenta Gdańska miała ważny przekaz, a mianowicie… konieczność skończenia z mową nienawiści. „Musimy zacząć się szanować. Nie musimy się kochać, ale bądźmy serdeczni dla siebie i życzliwi nie tylko od święta, nie tylko po wielkich tragediach, ale tak normalnie, na co dzień. Najważniejszy jest dialog. Dziś zamiast ze sobą rozmawiać, ciągle się kłócimy, spieramy, staramy się coś sobie udowodnić za wszelką cenę. Uśmiechajmy się do siebie. Starajmy się patrzeć trochę dalej niż czubek własnego nosa” — wyliczała Adamowicz, stwierdzając, że w takim świecie wszystkim byłoby łatwiej. Oświadczyła też, że nie myśli o mordercy swojego męża i nie nazwałaby go zabójcą. Dodała, że „ubolewa” nad tym, że miał w sobie tyle nienawiści, by dopuścić się takiego czynu. Przyznała też, że nie myśli nad karą dla tego człowieka, bo dla niej jest to „sprawa drugorzędna”. Myśli za to o tym, jakie były powody jego działania i co zrobić, żeby więcej się to nie powtórzyło. Czytaj więcej…

 


Kampania francuskiego rządu zablokowana przez Twittera z powodu przepisów o walce z fake newsami

antyradio.pl, 4 kwietnia 2019 r. Francja jest wstrząśnięta i zmieszana – na Twitterze miała pojawić się kampania zachęcająca użytkowników do wzięcia udziałów w wyborach do Parlamentu Europejskiego, została jednak zablokowana jako niezgodna z prawem do walki z fake newsami. Akcja #OuiJeVote („tak, głosuję”) miała zachęcać do rejestrowania się w celu oddania głosu w nadchodzących wybranych do Europarlamentu. Płatna kampania miała pojawić się na Twitterze i wyświetlać się pochodzącym z Francji użytkownikom. Francuzi przyjęli w grudniu 2018 prawo mające zapobiegać próbom manipulacji podczas wyborów – przepisy wymagają, żeby w przypadku reklam politycznych jasno określone było kto je wykupuje oraz ile pieniędzy wydano na emisję. Ma to pomóc w wyciąganiu od technologicznych gigantów odpowiedzialności za ewentualne podawanie dezinformacji oraz wykorzystywanie platform społecznościowych do przeprowadzania „podejrzanych” działań propagandowych. Serwisy społecznościowe nowe przepisy przyjęły do wiadomości – tyle tylko, że Twitter przyznaje, że nie wie jak je wdrożyć, zdecydował więc, że nie będzie publikować żadnych politycznych reklam we Francji. Także tych, które wyemitować chce sam kraj. Czytaj więcej…

 


Australijski Facebook zakazuje zagranicznych reklam politycznych jako fake newsów

10daily.com.au, 4 kwietnia 2019 r. W Australii zostanie wprowadzone nowe narzędzie do sprawdzania faktów na Facebooku, a ogłoszenia wyborcze z zagranicy zostaną zablokowane, ponieważ gigant mediów społecznościowych przygotowuje się do ataku fake newsów podczas nadchodzących wyborów federalnych. Facebook stał się w ostatnich czasach coraz bardziej ostrożny. Wszystko przez skandal podczas wyborów prezydenckich w USA w 2016 r. i głosowanie w sprawie Brexitu, gdzie dane osobowe użytkowników mogły być zbierane do celów politycznych. Czytaj więcej…