Raport Muellera miał rozstrzygnąć raz na zawsze kontrowersje dotyczące tego, czy ekipa Trumpa był w zmowie z Rosją. Oczywiście tak się nie stało. Reakcje na raport były bardzo skrajne i do tej pory nikt nie ma pojęcia, co się w tej sprawie stało.

Od 2013 r. – na długo przed tym, jak Donald Trump został prezydentem – badane było zjawisko „pojedynków na fakty”. Obserwowano tendencje Czerwonej i Niebieskiej Ameryki do postrzegania rzeczywistości. Opierając się na tych badaniach można się było spodziewać, że kwestia raportu zostanie rozstrzygnięta. Tak się jednak nie stało. Sprzeczne twierdzenia, które pojawiły się od czasu wydania raportu podkreślają, jak łatwo obywatele wierzą w to, w co chcą – niezależnie od tego co Robert Mueller, William Barr lub ktokolwiek inny ma do powiedzenia na ten temat.

Przeprowadzone badania pozwoliły wysnuć kilka wniosków dotyczących przyszłości dyskursu politycznego w USA. Po pierwsze, postrzeganie „pojedynków” jest powszechne i są one bardziej zakorzenione, niż większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Niektóre przykłady to sprzeczne postrzeganie teorii dotyczącej zmian klimatu, siła gospodarki, konsekwencje rasizmu, orientacja seksualna, użyteczność podwyżek płac minimalnych, wskaźnik przestępczości i bezpieczeństwo stosowania szczepionek.

Ma to poważne konsekwencje dla amerykańskiej demokracji. Politolodzy zastanawiają się w jaki sposób społeczność może decydować o kierunku, w którym powinno się pójść, jeśli sami nie wiedzą, gdzie się znajdują.

Aby to zrozumieć, ważne jest, aby ustalić, skąd pochodzą takie rozbieżne przekonania. Z taką perspektywą zaczynaliśmy: jeśli postrzeganie „pojedynków” jest kierowane przez dezinformację ze strony polityków i ekspertów, można by oczekiwać, że sytuacja poprawi się, kiedy zapewni się ludziom dostęp do prawdziwych informacji. Przykładem może być sprawdzanie faktów przez środowiska dziennikarskie.

Badacze wyobrazili sobie zjawisko „pojedynków” na przykładzie drużyny. Założono, że jednostki są napędzane i sprowadzane na manowce przede wszystkim przez trenerów drużyny (liderów partii), gwiazdorów (eksperci medialni) lub fanów (kanały mediów społecznościowych).

Okazuje się jednak, że korzenie takich rozbieżnych poglądów sięgają znacznie głębiej. Odkryto, że wyborcy widzą świat w sposób, który wzmacnia ich wartości, niezależnie od tego, czy kiedykolwiek oglądali Fox News czy MSNBC i niezależnie od tego, czy mają konto na Facebooku.

Na przykład, zgodnie z danymi z pięcioletnich badań krajowych w latach 2013–2017, najważniejszym wskaźnikiem tego, czy dana osoba postrzega rasizm jako wysoce powszechny, nie jest jej stronnicza identyfikacja. To nie jest jej ogólny pogląd ideologiczny. Nie jest to ilość lub rodzaj mediów, które obserwuje. To nie jest nawet jej własna rasa. Jest to stopień, w jakim priorytetem jest współczucie jako cnota publiczna w stosunku do innych rzeczy, takich jak surowy indywidualizm.

Wartości nie tylko kształtują to, co ludzie widzą, ale przede wszystkim kształtują to, czego szukają. Nazywamy to „intuicyjną epistemologią”. Ci, którzy popierają prześladowanie, szukają prześladowania – więc je znajdują. Ci, którzy dbają o bezpieczeństwo, szukają jego zagrożeń – i znajdują je. Innymi słowy, ludzie nie otrzymują tych samych odpowiedzi, ponieważ nie zadają od tych samych pytań. Im silniejsze są przekonania ludzi, tym silniejsze efekty. Osoby z ekstremalnymi przekonaniami są dużo bardziej pewne niż inne, że ich postrzeganie jest poprawne.

Być może najbardziej rozczarowującym odkryciem z przeprowadzonych badań jest brak znanych rozwiązań tego problemu.

Edukacja jest kolejnym możliwym sposobem zachęcania do konsensusu, ale może w rzeczywistości pogorszyć sytuację. Zamiast uczyć ludzi, jak myśleć rozsądniej, szkoła wyższa tylko wyostrza spojrzenie absolwentów na postrzeganie rzeczywistości. Według danych, osoby z wyższym poziomem wykształcenia mają bardziej zróżnicowane poglądy. Im wyższy poziom intelektualny, tym ściślej powiązane są wartości i postrzeganie. Edukacja zapewnia narzędzia do bardziej efektywnego dopasowania preferowanych wartości do postrzeganych faktów.

Opierając się na tych dowodach, badacze doszli do wniosku, że postrzeganie „pojedynków na fakty” (lub tego, co niektórzy określili jako „fakty alternatywne”) prawdopodobnie nie zniknie, a wręcz ulegnie pogorszeniu.

Bardzo prawdopodobne jest, że raport Muellera zostałby odrzucony przez mniej więcej połowę kraju, nawet gdyby jego wnioski były ostateczne. Jest to przykład na to, jak trudno jest poznać prawdę na temat wielu rzeczy.

Jeśli szanowany prokurator, taki jak Robert Mueller, nie może sformułować stanowczego wniosku po dwóch latach gromadzenia dokumentów i wywiadów, co reszta z nas ma zrobić? Podobnie jak w przypadku wielu innych rzeczy, ludzie będą kierować się swoimi własnymi przekonaniami, aby poczuć się lepiej w związku z dokonanymi już wyborami.

Wnioski z powyższych badań są znacznie bardziej definitywne niż wnioski Muellera. Widać w nich wyraźne dowody zmowy i przeszkód. Zmowy między wartościami a faktami. Przeszkód między zdolnościami do postrzegania i akceptacji uzasadnionych dowodów. Wynika z tego, że Stany Zjednoczone coraz bardziej zbliżają się do debaty, w której konsensus postrzegania jest niemożliwy, a fakty są nieistotne.

Źródło: niemanlab.org