Polityka w liberalnej demokracji jest walką o serca i umysłów wyborców. Jest jednak ona zakłócana przez siły, które rozpowszechniają treści niebezpieczne, oparte na dezinformacji i nienawiści. Wykorzystując siłę mediów społecznościowych, znaleziono sposób, aby to zatrzymać.

Gdy czytasz ten artykuł, fałszywe wiadomości – propagujące nienawiść i teorie spiskowe – rozprzestrzeniają się w Internecie i wypełniają kanały społecznościowe. Doprowadziło to bezpośrednio do dezorientacji naszej publicznej debaty. Ale odkąd zaczęło działać Stop Funding Fake News, skutecznie obniżyły się dochody z reklam, a tym samym wydajność produkcyjna i zasięg fałszywych serwisów informacyjnych.

Przekonało to etycznych reklamodawców, aby usunęli swoje reklamy z tych niebezpiecznych stron internetowych. Jednak niektóre firmy łatwiej zaangażować, niż inne.

Google na tym zarabia

Fałszywy serwis informacyjny o nazwie Dorset Eye opublikował nienawistny artykuł na temat naczelnego rabina Wielkiej Brytanii. Nosił on tytuł: „Współczesny Judasz, który tworzy nienawiść”. Artykuł otrzymał tysiące komentarzy i interakcji w mediach społecznościowych w ciągu pierwszych kilku godzin od opublikowania. W artykule możemy przeczytać o Nocy Kryształowej z  1938 r. Żydówki zostały pobite i zgwałcone, a dziesiątki tysięcy żydowskich mężczyzn zostało zatrzymanych i przewiezionych do obozów koncentracyjnych.

Artykuł zadawał pytanie, czy rabin może „twierdzić, że jest człowiekiem?”. To jest jasny język odczłowieczający. A obwinianie Żydów za nienawiść antyżydowską, która wywołała Noc Kryształową, jest w rzeczywistości zbliżone do nazistowskiej propagandy.

Artykuł został szeroko udostępniony przez użytkowników mediów społecznościowych. Starannie skonstruowany nagłówek zachęcał bowiem ludzi do kliknięcia (clickbait). Z każdym kliknięciem tego nagłówka kolejne pieniądze trafiały na dwa konta bankowe: jedno należące do Dorset Eye, a drugie należące do Google.

Jak działa reklama Google?

Aby zrozumieć, jak to działa, warto dowiedzieć się trochę o działalności reklamowej Google. Google umożliwia wydawcom treści zarabianie na reklamach poprzez ich integrację z siecią wydawców. Daje to markom możliwość wyświetlania ich reklam, pobierając opłaty za wyświetlanie ich w tej sieci partnerskiej. Algorytmy Google pomagają decydować, które reklamy mają być wyświetlane na podstawie tego, jak zachowujemy się my, użytkownicy Internetu.

Gdy korzystamy z Internetu, Google gromadzi dane o tobie i twoich zainteresowaniach. Firma zbiera dane i łączy je w usługę: reklamodawcy płacą Google za wykorzystanie tych informacji konsumenckich do kierowania swoich produktów do potencjalnych nabywców.

W przypadku witryn takich jak Dorset Eye było to bardzo proste. Im więcej kliknięć mogą przyciągnąć, tym więcej pieniędzy uzyskają od Google. Zachęca to wydawców treści do priorytetowego traktowania interakcji. Są one ponad prawdą, moderacją czy etycznym dziennikarstwem. Kliknięcia są napędzane przez sensacyjne nagłówki oraz twierdzące, że są to specjalne informacje, których inni wydawcy nie opublikują (tzw. prawda spoza mainstreamu). Dlatego strony te nieustannie atakują media głównego nurtu i podważają samo pojęcie faktu.

Wiemy, jak to pokonać

Stop Funding Fake News jest niewielką grupą aktywistów, którzy zobowiązują się wzywać firmy i marki do zaprzestania finansowania fałszywych stron. Zaczynali nie tak dawno, ale zmusili już 68 marek do usunięcia swoich reklam z fałszywych serwisów informacyjnych.

Twórcy mowy nienawiści i fałszywych wiadomości mają znacznie mniejszy zasięg niż w 2017 roku. Jeśli aktywiści będą chcieli kontynuować te działania, to uda się tą wojnę wygrać. Umiar, prawda i tolerancja mogą pokonać ekstremizm, kłamstwa i nienawiść – ale tylko wtedy, gdy będziemy walczyć mądrze.