Reklamy polityczne znikają z systemu monitorowania reklam na Facebooku. Badacze są tym faktem zdziwieni i obawiają się utraty przejrzystości i odpowiedzialności platformy w zakresie wydatków reklamowych politycznych ugrupowań i ich liderów.

Reklamy konserwatystów, partii Brexit i liberalnych demokratów, a także lokalnych partii i kandydatów, nie są już wyświetlane w bibliotece reklam na Facebooku. Jest to narzędzie stworzone przez firmę technologiczną do wyświetlania reklam politycznych.

Wyszukiwanie w bibliotece reklam hasła „Boris Johnson” daje obecnie wynik, iż strona premiera od 8 listopada wydała na reklamy polityczne 181 funtów. W rzeczywistości wydała ponad 90 tys. funtów. Nie wiadomo, ile reklam zniknęło, ale badacze uważają, że mogą to być „dziesiątki tysięcy, może setki tysięcy”.

W rezultacie nie można już znaleźć reklam, które zostały wcześniej zgłoszone. Nie można również przeprowadzić dokładnej analizy na dużą skalę przy użyciu danych dostarczonych przez Facebook na temat każdej reklamy.

Reklamy polityczne – skutki ich usuwania

„To katastrofalne” – powiedział Tristan Hotham, badacz z WhoTargetsMe zajmujący się przejrzystością reklam. „Prawie wszystkie reklamy od końca października do początku grudnia zniknęły. Efektem jest usuwanie danych”.

Posty, które zniknęły, obejmują mikrotargetowane reklamy polityczne prowadzone przez główne partie. Jest to np. kampania torysów wzywająca wyborców do „zakończenia impasu” poprzez głosowanie na konserwatystów.

Reklamy polityczne z liderami opozycji pokazywano w okręgach wyborczych w St Albans, Wimbledon i Putney. Natomiast reklamy z Borisem Johnsonem w Rother Valley i Ashfield.

Żadna z nich nie pojawia się teraz w bibliotece reklam na Facebooku. Jest to niezależne od tego, czy jest dostępna za pośrednictwem interfejsu publicznego, czy interfejsu API biblioteki reklam. Interfejs API zapewniał dziennikarzom i badaczom bardziej szczegółowy dostęp do danych biblioteki. Reklamy mogą znaleźć tylko osoby, które zapisały ID oryginalnej reklamy. Dzięki tym informacjom, które rzadko są gromadzone, nawet przez badaczy, można zlokalizować daną reklamę.

  Facebook i media przeciwko rosyjskim fake newsom

„Oczywiste jest, że Facebook musi zrobić więcej, aby utrzymać wartości przejrzystości. Są one bowiem kluczowe dla przeprowadzenia wolnych i uczciwych wyborów” – powiedział Hotham.

Czy Facebook naprawi ten problem?

Facebook uruchomił bibliotekę reklam w marcu 2019 r. Ten krok był odpowiedzią na krytykę związaną z rozprzestrzenianiem się dezinformacji na platformie podczas referendum w UE w 2016 r. oraz podczas wyborów prezydenckich. Chodziło po prostu o jawność wydatków.

„Ciężko pracowaliśmy, aby reklamy były bardziej przejrzyste i aby ludzie otrzymywali więcej informacji o reklamach, które widzą” – twierdziła platforma. Tym samym obiecała przechowywać reklamy w swojej bibliotece przez siedem lat. Pomimo skarg na jej wadliwą funkcjonalność, biblioteka reklam stała się niezbędnym narzędziem dla dziennikarzy i badaczy.

John Crowley, dyrektor redakcji First Draft, globalnej organizacji non-profit zajmującej się dezinformacją, powiedział: „Reklamy polityczne Facebooka odegrały znaczącą rolę w wyborach powszechnych w Wielkiej Brytanii. Jest to bardzo niefortunne, że dziennikarze i inne zainteresowane strony mają ogromne trudności z dostępem do narzędzi biblioteki reklam. Przez to nie jest możliwe przeprowadzenie pełnej i właściwej analizy. Z niecierpliwością oczekujemy, że Facebook naprawi ten problem i wyjaśni społeczeństwu, co się właściwie wydarzyło”.