Rozwój technologii i zmiany w modelach ekonomicznych mogą radykalnie zmienić nasze rozumienie pojęcia rodziny w nadchodzących latach. Czy politycy dostosują swój wyborczy program do zmieniającego się elektoratu? Czy wiedzą, jak będzie wyglądał nowy model rodziny?

W 2004 roku rozmowa o tym, co nas czeka w 2020, brzmiała dość futurystycznie. Dziś o typowej rodzinie rozmawia się trudno. Za kolejne dziesiątki lat jednostki będą kształtować swoją rzeczywistość na setki różnych sposobów, a dzieci mieszkające z rodzicami w tym samym gospodarstwie domowym będą mniejszością.

Zmiany modelu rodziny

To jeszcze nie wszystko. Obecnie w Wielkiej Brytanii 84 proc. dzieci rodzi się w związku małżeńskim lub partnerskim. Statystyki nie ujawniają wszystkich życiowych zawiłości (wielu rodziców założy po rozwodach drugie rodziny etc.). W 2019 r. 61 proc. rodzin z dziećmi na utrzymaniu jest w związku małżeńskim lub jest czyimś partnerem (dzieci mogą nie być biologicznie z nimi powiązane). W Stanach Zjednoczonych mniej niż połowa dzieci mieszka z dwójką biologicznych rodziców, którzy są wciąż w pierwszym małżeństwie.

To było do przewidzenia, że w w parach heteroseksualnych żywicielami rodziny będzie coraz więcej kobiet. Ale nie wyobrażajmy sobie, że wszystkie te kobiety z łatwością poniosą każdy ciężar finansowy. Większość z nich to osoby o niskich dochodach, a statystyki obejmują również samotne matki.

Według prognoz, w ciągu dwóch dekad do 2019 r. nastąpił spory wzrost (o 46,3 proc.) liczby młodych osób wciąż mieszkających z rodzicami.

A co z kwestiami opieki nad starzejącą się populacją? Do 2020 r. będziemy wciąż prowadzić debaty na temat deficytów w tym sektorze. Kryzys w służbie zdrowia wciąż będzie trwał i nasilał się, ale jest to jedna z tych kwestii, które zostały przyćmione przez inne wydarzenia. Głównie te smutne, które zdarzają się na świecie, albo lokalne i mało istotne. Są to tzw. tematy zastępcze.

Technologia a zmiany

W 2004 r. przewidywano, że kamery internetowe będą pełnić rolę telefonu, czyli ważnego łącza komunikacyjnego rodzin, które mieszkają setki kilometrów od siebie. Nie minęły trzy lata, a Apple wypuścił iPhone’a. Wszyscy zaczęli przesyłać zdjęcia swoich dzieci na nową stronę o nazwie Facebook. Tak technologia wkroczyła na dobre do naszego życia.

To prawda, model rodziny zmienił się ogromnie w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci, a trendy te utrzymują się. Rośnie liczba osób żyjących samotnie, podobnie jak liczba kobiet, które decydują się nie mieć dzieci.

Kluczową zmianą w strukturze rodziny od lat 80. był wzrost liczby dzieci urodzonych w ramach wspólnego życia. Odsetek urodzeń, które mają miejsce w Anglii i Walii poza małżeństwem, podwoił się z około jednej czwartej w 1988 r. do prawie jednej drugiej w dzisiejszych czasach. Mieszkające razem rodziny – z dziećmi i bez – są najszybciej rozwijającym się modelem rodziny w Anglii i Walii.

Dowody z przeprowadzonych badań sugerują, że chociaż mniejszość odrzuca małżeństwo jako przestarzałą, patriarchalną instytucję, większość ludzi nadal postrzega je w pozytywnym świetle i jako sens życia. Liczba par osób tej samej płci również wzrosła o 53 proc., z 152 tys. w 2015 r. do 232 tys. w 2018 r. Wydaje się prawdopodobne, że taki różnorodny model rodziny będzie coraz bardziej popularny w nadchodzącej dekadzie.

W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci zaobserwowaliśmy znaczny wzrost liczby samotnych matek z wyboru. Samotnych kobiet, które decydują się mieć dzieci poprzez sztuczne zapłodnienie. Teraz zaczynamy widzieć również samotnych ojców. I to z wyboru. To bardzo mała grupa, ale istnieje. Niektórzy z nich to homoseksualiści, więc w pewnym sensie jest to bardziej oczywiste. Są też jednak samotni heteroseksualni mężczyźni posiadający dzieci od surogatek.

Wzrasta również liczba rodziców transpłciowych. Przewiduje się, że ich liczba wzrośnie w ciągu nadchodzących dekad.

Model rodziny a technologia

Postęp technologiczny będzie wywoływał coraz więcej wątpliwości natury etycznej. Tak zwane „designer babies” są już rzeczywistością, a rodzice mogą wybierać zarodki w celu wykrycia dziedzicznych chorób. Do 2050 r. potencjalni rodzice będą mogli zapłacić nie tylko za dobre zdrowie, ale także za cechy takie jak inteligencja, atrakcyjność wizualna lub postura. W końcu dzieci bogatych rodziców mogą być genetycznie lepsze od dzieci urodzonych w rodzinach o niższych dochodach.

Testy genetyczne staną się bardziej popularne, a rodzicom trudniej będzie utrzymać w tajemnicy przed swoimi dziećmi, że poczęto je poprzez wykorzystanie oddanych komórek jajowych lub nasienia. Ale genetyka nie jest najważniejsza, jeśli chodzi o model rodziny. Rodzina niekoniecznie musi już dotyczyć pokrewieństwa biologicznego – to coś bardzo się zmienia i zmieni się jeszcze bardziej.

Co jeszcze można zaobserwować na świecie? Istnieje przeszczepy macicy, ale do 2050 r. będziemy mogli polegać na sztucznych macicach, aby hodować w nich dzieci. Obecnie metody takie są opracowywane, aby pomóc wcześniakom. Ale w końcu możliwe będzie, że zamiast ciąży zostaną zastosowane sztuczne macice. To może uwolnić kobiety, dla których ciąża, związane z nią cierpienie fizyczne i psychiczne, a także finansowe straty, które odczuwają (rezygnacja z kariery) są nie do przyjęcia.

Rosnąca liczba kobiet zamraża jaja, rośnie też wiek, w którym kobiety mają pierwsze dziecko. Czy w 2050 r. będzie to normalne, że kobiety w wieku 50 lub nawet 60 lat i więcej zostaną matkami? Jest to możliwe. Eksperci już teraz straszą nas informacjami o spadkach płodności, co może oznaczać, że przyszłe pokolenia zdecydują się na posiadanie dzieci wcześniej. Ale społeczeństwo nie jest w stanie rozmnażać się szybciej, bo nie pozwala na to droga edukacja, brak wsparcia ze strony państwa i koszty utrzymania. W tej chwili wiek, w którym kobiety mają dzieci rośnie i tak naprawdę nie widać temu końca.

Model rodziny – jak wpłynie na niego Brexit?

Brexit – z przedłużającymi się negocjacjami handlowymi i przewidywanym załamaniem gospodarczym – wpłynie na model rodziny w nadchodzących dziesięcioleciach. Niepewność ekonomiczna wiąże się ze zwiększoną preferencją do wspólnego życia, w przeciwieństwie do małżeństwa. Wspólne życie będzie po prostu wymuszone ekonomią. Ponadto trudności gospodarcze wiążą się bezpośrednio ze zwiększonym ryzykiem rozpadu rodziny.

Jeśli gospodarka ucierpi po Brexicie, jak ostrzegają liczni ekonomiści, rosnąca liczba Brytyjczyków może szukać pracy za granicą. To może jednak dotyczyć głównie mężczyzn. W ostatnich latach ojcowie bardziej angażują się w relacje z dziećmi, a liczba ojców pozostających w domu rośnie.

Kobiety nadal będą robić postępy w zakresie pracy, ale będzie to wywierało presję na opiekę nad dziećmi, która wciąż nieproporcjonalnie spada na matki. W Wielkiej Brytanii nie ma kompleksowej opieki nad dziećmi, która pasowałaby do tego, co dzieje się np. w Niemczech i północnej Europie. Nie myśli się o ochronie następnego pokolenia.

Ojcowie pozostający w domu wciąż stanowią mniejszość, ale zaskakująca jest wciąż niewielka liczba ojców, którzy są rodzicami po rozpadzie rodziny, nawet jeśli wcześniej byli głównymi opiekunami. Czy to się zmieni do 2050 roku? Od początku lat 70. niewiele się zmieniło. 40-50 lat temu było tak, że dzieci pozostawały z matkami. Jednak rządowe raporty z 1974 r. pokazują, że w tamtym czasie ok. 10 proc. dzieci mieszkało ze swoimi ojcami, a obecnie poziom ten nie wynosi więcej niż 10 proc.

Nierówności między rodzinami

Nierówności, które obecnie widzimy między rodzinami, będą się powiększać. Wiemy, że zamożne białe rodziny poszerzają swoje możliwości i często starają się zapewnić sobie dostęp do jeszcze większej ilości zasobów. Cykl ten utrwala się wraz z upływem czasu, a nierówności rosną. Bez interwencji polityków zobaczymy, że zamożne białe rodziny nadal będą miały władzę nad szkołami i miejscami pracy. Nawet w dobie zmian demograficznych, bowiem w wielu krajach biali ludzie stają się mniejszą częścią populacji.

Jesteśmy starzejącą się populacją. Do 2035 r. liczba osób w wieku powyżej 65 lat będzie większa o 44 proc. niż w 2017 r. Potrzebnych będzie około 650 tys. dodatkowych miejsc pracy. W październiku rząd Wielkiej Brytanii ogłosił program inwestycyjny o wartości 34 milionów funtów, mający na celu nauczenie opiekunów-robotów, aby byli bardziej empatyczni wobec ludzi. Zwiększa to prawdopodobieństwo, że do 2050 r. roboty będą jedną z odpowiedzi na rosnący kryzys opieki społecznej. Czy maszyny zapewnią również opiekę nad dziećmi? Japońskie żłobki już przetestowały wykorzystanie robotów do pomocy w tym celu.

Social media a model rodziny

Narodziny mediów społecznościowych dały nowy obraz tego, jak powinno wyglądać „idealne” rodzicielstwo i model rodziny. Zachęca się nas do porównywania się z innymi, a także przez rosnącą presję staramy się być perfekcjonistami. Rodzicielstwo zmieniło się w ostatnich latach. Rodzice są bardziej wymagający i stają się coraz bardziej krytyczni.

Dzieje się tak, ponieważ przenoszą presję, którą odczuwają, na swoje potomstwo. Sprawy stały się trudne, rynek pracy stał się bardziej niepewny, a osiągnięcia edukacyjne stały się bardzo ważne. Na rodziców wywierana jest duża presja, aby wciąż pokazywać, że wychowują odnoszące sukcesy dzieci.

Do 2050 roku być może ten trend się odwróci. Obecne pokolenie młodych ludzi, którzy sami stają się rodzicami, będzie postępować nieco inaczej. Odsunie się od nacisków społecznych. Jeśli chodzi o media społecznościowe, nie mogą w nieskończoność udostępniać zdjęć swoich dzieci, ani uprawiać rodzicielstwa on-line. To wszystko obecnie widać w Internecie. Miejmy nadzieję, że rola social media w tym zakresie będzie spadać.

Rodzina w 2050 r. będzie poddawana presji zewnętrznej, czego nikt nie jest w stanie jasno przewidzieć. Jedyną pewną rzeczą jest to, jak różnorodne typy rodzin będą istniały w nadchodzących dziesięcioleciach. Moralna panika związana z szybkim upadkiem rodziny heteroseksualnej okazała się nieuzasadniona. Odkryliśmy, że struktura rodziny jest w rzeczywistości mniej ważna dla dzieci niż jakość relacji między osobami mieszkającymi pod jednym dachem. Także społeczna akceptacja rodziny rozsianej po całym świecie. Model rodziny się zmienia i niekoniecznie jest to zła rzecz dla dzieci lub rodziców. Jednak czy nasi politycy są gotowi na te zmiany i będą mieli ofertę dostosowaną do nowej rzeczywistości?