Nawet połowa obywateli Europy mogła zetknąć się z fake newsami tworzonymi przez Rosję w social media w związku z majowymi wyborami do PE – wynika z analizy przeprowadzonej przez Politico.

Raport – opracowany przez SafeGuard Cyber, amerykańską firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem – zbiega się z krytyką, że firmy technologiczne, zwłaszcza Facebook, nie robią wystarczająco dużo, aby walczyć z fake newsami i że wyborcy europejscy mogą być poddani próbom manipulowania ich poglądami na temat imigracji i Unii Europejskiej.

Naukowcy odkryli rozległą sieć zautomatyzowanych kont w mediach społecznościowych, rzekomo kontrolowanych przez Rosjan, które podsycają ekstremistyczne poglądy, a także popierają zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Celem takich wysiłków, zgodnie z analizą, jest wzmocnienie kwestii podziałów w krajach europejskich w celu osłabienia instytucji demokratycznych i stworzenia napięć wewnętrznych w sposób, który ostatecznie faworyzuje państwo rosyjskie.

„Wywołano dyskusje we wszystkich krajach, szczególnie dotyczącą wyborów europejskich” – powiedział Otavio Freire, współzałożyciel SafeGuard Cyber. Stwierdził, że tematy takie jak sprzeciw wobec Unii Europejskiej i przywódcy tacy jak Emmanuel Macron i Angela Merkel, a także kontrowersyjne tematy, takie jak Brexit, były szczególnie wspierane przez Rosję na zautomatyzowanych kontach w mediach społecznościowych. „Z taktycznej perspektywy udało im się rozpowszechnić te wiadomości” – powiedział Freire.

POLITICO nie było w stanie samodzielnie zweryfikować, czy konta mediów społecznościowych przedstawione w analizie były powiązane z Rosją, a SafeGuard Cyber nie przedstawił listy użytkowników, którzy byli powiązani z tym krajem.

Freire, dyrektor cybernetyczny SafeGuard, powiedział, że jego zespół wykorzystał ponad 50 identyfikatorów, w tym lokalizację, z której wysłano wiadomości, aby sprawdzić, czy konta były powiązane z Rosją. Grupa opracowała bazę danych składającą się z około 500 tys. tzw. kont trolli lub botów, które uczestniczyły w tych działaniach.

W ramach kampanii dezinformacyjnej te wspierane przez Rosję konta w mediach społecznościowych potwierdziły, zgodnie z analizą, przekazy krajowe od grup ekstremistycznych – zarówno lewicowych, jak i prawicowych.

Ambicje Macrona związane z Unią Europejską

Ponieważ firmy mediów społecznościowych i rządy stały się bardziej świadome takiej taktyki, zagraniczni cyberprzestępcy zwrócili się w kierunku promowania istniejących treści z wewnątrz krajów. Taki sposób jest trudniejszy do wykrycia.

„Tworzenie czegoś z niczego jest naprawdę trudne” – powiedział Ben Nimmo, analityk dezinformacji w Atlantic Council, który nie był powiązany z analizą cybernetyczną SafeGuard. „Dużo łatwiej jest wzmocnić istniejącą zawartość”.

W sumie około połowa europejskiej populacji lub około 240 mln ludzi mogło być narażonych na jakąś formę wspieranej przez Rosję kampanii dezinformacyjnej, zgodnie z analizą SafeGuard Cyber. Jest to oparte na potencjalnym zasięgu serii działań wzmacniających na Twitterze, Facebooku i YouTube, które zostały prześledzone między 1 maja a 10 maja.

Działania te koncentrowały się przede wszystkim na największych krajach Europy, w oparciu o liczbę polityków w Parlamencie Europejskim. Mniejsze kraje, postrzegane jako będące w rosyjskiej strefie wpływów, takie jak państwa bałtyckie, również osiągnęły wysoki poziom dezinformacji w mediach społecznościowych.

Na przykład we Francji list otwarty opublikowany w marcu przez francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, mający na celu odnowienie europejskiego projektu, stał się głównym celem dezinformacji wspieranej przez Rosję. Wkrótce po publikacji listu aktywność związana z tymi zautomatyzowanymi kontami w mediach społecznościowych wzrosła o prawie 80 proc. Stało się to głównie w celu promowania lokalnych pomysłów i treści, które zdyskredytowały prounijne stanowisko Macrona.

Podobnie w Wielkiej Brytanii, gdzie podziały polityczne pozostają surowe, ponieważ kraj głosował za opuszczeniem UE w 2016 r., działalność sponsorowana przez Rosję pozostała niezmienna, pomimo powtarzających się pytań dotyczących tego, czy Wielka Brytania weźmie udział w nadchodzących wyborach do UE. Zgodnie z analizą, podczas niedawnej debaty na temat tego, czy brytyjscy prawodawcy powinni zaakceptować umowę Brexit wynegocjowaną przez Theresę May, wspierane przez Rosję konta promowały zarówno anty- jak i pro-Brexitowe stanowiska, aby wzmacniać podziały wśród lokalnych wyborców.

Krajem, na który zwrócono największą uwagę, były jednak Niemcy. Ponad jedna czwarta treści wspieranych przez Rosję koncentrowała się na największej gospodarce Europy, gdzie skrajna prawica z powodzeniem prowadziła kampanię wokół komunikatów antyimigracyjnych i antyunijnych. Angela Merkel, która wkrótce ustąpi ze stanowiska lidera kraju, zyskała szczególną uwagę wśród wspieranych przez Rosję grup w mediach społecznościowych.

Alexander Sängerlaub, szef projektu dotyczącego dezinformacji w Stiftung Neue Verantwortung, berlińskim think tanku, powiedział, że nadal nie jest jasne, czy takie skoordynowane kampanie dezinformacyjne zmienią nawyki wyborcze ludzi. Często te fałszywe narracje pozostają ograniczone do skrajnie prawicowych grup i ich zwolenników. „Facebook to dobry sposób na mobilizację wyborców” – powiedział. „Ale w końcu trudno jest zmienić opinie polityczne ludzi”.

Źródło: politico.eu