Wszyscy na Twitterze oskarżają się wzajemnie o bycie płatnym trollem lub botem. Niektórzy twierdzą, że hashtag #AdamSchiffROCKS stał się viralem dla botów opłacanych przez ulubione straszydło konserwatystów – George’a Sorosa.

Inni oskarżani o bycie obcymi marionetkami to zwolennicy Demokraty Berniego Sandersa, republikańska senator Marsha Blackburn, każdy, kto popełnia błędy ortograficzne lub gramatyczne, lub po prostu jest po drugiej stronie barykady.

Zdaniem naukowców istnieją tam prawdziwe rosyjskie (i inne) trolle i boty, doskonalące swoje rzemiosło i wykorzystujące bardziej wyrafinowane metody ukrywania swojej prawdziwej tożsamości niż miało to miejsce podczas wyborów w 2016 roku.

To prawie tak, jakby nie musieli nic robić, aby osiągnąć cel, jakim jest zasianie chaosu i niezgody: zwykli użytkownicy Internetu zrobią to za nich. W 2016 r. większość ludzi nie wiedziała, że ​​rosyjscy agenci próbowali wpłynąć na wybory w USA, siejąc hejt i podsycając emocje. W 2020 r. większość ludzi już wie, że trolle i boty są, że źli aktorzy mogą osiągnąć swój cel, jakim jest chaos i kłótnia, nie robiąc przy tym prawie nic.

Upolitycznienie dezinformacji zagraża badaniu tego zjawiska. Krajobraz staje się tak zagmatwany i zanieczyszczony, że utracona zostaje klarowność rzeczywistych zagrożeń.

Łatwo jest wysunąć oskarżenie, że użytkownik mediów społecznościowych jest fałszywy bez żadnego prawdziwego dowodu. Tego rodzaju doniesienia zwykle mają wiele kliknięć. Jednak faktyczne, zweryfikowane uznanie autorstwa jest bardzo trudne nawet dla ekspertów w tej dziedzinie.

Badania wykazały, że zachowanie starszych użytkowników Facebooka jest zasadniczo identyczne z marionetkami sterowanymi z zagranicy. Nie należy zakładać, że każdy, kto ma dziwną nazwę użytkownika, jest rosyjskim agentem.

Nie trzeba też dopatrywać się we wszystkim udziału Rosji. Istnieje wiele podmiotów, które są w stanie korzystać z tych samych metod, na przykład krajowe sieci botów. Pod koniec ubiegłego roku Facebook usunął setki kont powiązanych z USA. Konta te wspierały Donalda Trumpa. Etykietowanie kogoś botem lub rosyjskim trollem to świetny sposób na zbudowanie widowni.