Ostatnio opublikowano artykuł opisujący konfrontację między przedstawicielem stanu Pensylwania, Brianem Simsem, a starszą kobietą. Działania Simsa wobec niej były absurdalnie agresywne. Kpił z jej wiary, wieku i rasy. Następnie próbował zdobyć jej adres, aby mógł „protestować” przed jej domem.

“Elastyczne” zasady

W zeszłym tygodniu Facebook zbanował szereg ekstremistycznych kont za to, że są „niebezpieczne”. Zrobił to po ocenie ich treści i działań ich właścicieli poza Facebookiem. Twitter również wprowadził zakazy przeciwko postaciom skrajnie prawicowym. Na przykład zbanował Laurę Loomer po tym, jak napisała na Twitterze, że Ilhan Omar jest „antyżydowski”. Twitter zawiesił również konto Aleksandrii Ocasio-Cortez, po części za próbę „manipulowania rozmowami na Twitterze”. Cokolwiek to znaczy.

Czy nie powinny obowiązywać dokładnie takie same zasady, które uprawniają do banowania kont osób skrajnie prawicowych, w stosunku do skrajnie lewicowych, np. jak Brian Sims? Spójrzmy na standardy społeczności Facebooka. Zakazują „mowy nienawiści” i definiują ją jako „bezpośredni atak na ludzi w oparciu o chronione cechy – rasę, pochodzenie etniczne, pochodzenie narodowe, przynależność religijną, orientację seksualną, kastę, płeć i poważną chorobę lub niepełnosprawność”. Ponadto zabraniają także starania się o zdobycie pewnych rodzajów danych osobowych, w tym adresów.

Na Facebooku Sims wyraźnie zaatakował również młode dziewczęta dyskryminując ich rasę i religię. Konto Simsa mimo wszystko jest nadal aktywne. Na Twitterze Sims poniżał także starszą kobietę atakując jej rasę i religię. Publikował również posty, które były wyraźnie zastraszające. Konto na Twitterze Simsa jest nadal aktywne.

Sims, urzędnik publiczny, angażuje się w obraźliwe zachowania wobec kobiet, którym brakuje jego pozycji. Poprzez rzetelne zapoznanie się z zasadami jednej z platform społecznościowych, Sims jest tak samo winny naruszeń, jak dowolna liczba skrajnie prawicowych kont. Jednak w jego przypadku spotykamy się z bezkarnością. Dlaczego?
Odpowiedzią jest sedno przyczyny, dla której Dolina Krzemowa straciła zaufanie publiczne dziesiątek milionów Amerykanów. Wiedzą, że zasady są elastyczne. Wiedzą, że obowiązują podwójne standardy. I wiedzą, że kultura cenzury kampusu jest importowana online.

“Prawica” vs “lewica”

W kampusie (i coraz częściej w mediach społecznościowych) gniew i ataki skrajnej prawicy są uważane za niebezpieczne i obraźliwe. Gniew i ataki lewicy są zamiast tego uważane za przejawy słusznego oburzenia. Złośliwie rasistowski język skrajnie prawicowy jest postrzegany jako dowód białej supremacji i białego nacjonalizmu. Złośliwie rasistowski język skrajnej lewicy jest postrzegany jako atak na uprzywilejowanych i potężnych.

W rezultacie polityka mowy nienawiści istnieje nie jako łatwo interpretowane, jednolicie stosowane reguły, które zapewniają wszystkim użytkownikom rzetelne informacje o warunkach korzystania z platform, ale raczej jako subiektywnie interpretowane, selektywnie stosowane narzędzia do sprawowania w imieniu uprzywilejowanych idei i jednostek. W rezultacie niektórzy ludzie są bardziej narażeni na nadużycia niż inni, ponieważ ci ludzie są uważani za mniej godnych ochrony.

Twitter staje w obronie amerykańskiej kongresmenki, takiej jak Ilhan Omar, ale nie podejmie żadnych działań, aby ochronić nieznaną starszą kobietę przed staniem się obiektem nienawiści i drwiny. Jaki to ma racjonalny sens?

Publiczne ujawnienie niekonsekwencji i hipokryzji stanowi podstawę do korekty rynku. Najpotężniejszym sprawdzianem w mediach społecznościowych pozostaje baza użytkowników. Modele ekonomiczne firm zależą nie tylko od lojalności użytkowników, ale także od wzrostu ich ilości.

Od dawna wiadomo, że firmy medialne powinny dobrowolnie przyjąć politykę opartą na Pierwszej Poprawce. Analiza Pierwszej Poprawki oznacza, że zasady i przepisy ograniczające wypowiadanie się muszą być neutralne względem punktu widzenia. Wielką wartością neutralności punktu widzenia jest to, że jest on zgodny z naszym poczuciem fundamentalnej sprawiedliwości. Twitter i Facebook nie do końca kierują się tą zasadą.

Źródło: nationalreview.com