Ludzie coraz częściej wykorzystują platformy takie jak Facebook w celu organizowania ruchów antyrządowych. Ważne jest, aby rozumieli wpływ mediów społecznościowych demokrację. Powinni również zrozumieć sposób, w jaki rządy próbują zmanipulować te platformy, aby stłumić sprzeciw.


22 września grupa NetBlocks zgłosiła zakłócenia działania komunikatora Facebook Messenger i znanych serwisów informacyjnych, takich jak BBC, w Egipcie. Stało się to podczas trwających protestów na rzecz rezygnacji prezydenta Al-Sisi. Do protestów wzywano za pośrednictwem mediów społecznościowych, co sugeruje, że władze wdrożyły blokowanie strony w celu zakłócenia organizacji protestów.

Aktualne protesty w Egipcie

W ubiegłym tygodniu główni dostawcy usług internetowych Telecom Egypt i Raya zaczęli wychwytywać zakłócenia w sieci, które wpływają na media społecznościowe i serwisy informacyjne, takie jak BBC News, Facebook Messenger i serwery CDN z Facebooka.

Zakłócenia te są wynikiem protestów antyrządowych, zainicjowanych przez aktora i biznesmena Mohamada Alego, który obecnie żyje na wygnaniu. W serii filmów na YouTube Mohamad oskarżył prezydenta o korupcję i powiedział Egipcjanom, by protestowali przeciwko jego rządom.

Stwierdzono, że zakłócanie mediów społecznościowych może być próbą „kontrolowania zamieszek” przez władze, ponieważ protesty są „napędzane przez social media”.

Władze zabroniły także zagranicznym dziennikarzom wykorzystywania kont mediów społecznościowych jako źródeł. W ten sposób zdyskredytowano wszystkie posty i materiały transmitowane na żywo udostępniane za pośrednictwem tych platform.

Oprócz tego wszystkie źródła, z których czerpią dziennikarze muszą być poparte „dwoma innymi wiarygodnymi źródłami”, które były obecne na stronie pierwotnego źródła. Utrudnia to dziennikarzom zbieranie użytecznych informacji od protestujących.

Te nowe zasady, wprowadzone w życie 26 września, skutecznie delegitymizują poglądy protestujących, którzy głównie wykorzystują media społecznościowe jako miejsce do wyrażania swoich racji.

Protesty toczące się obecnie w Egipcie pokazują w jaki sposób media społecznościowe mogą być wykorzystywane do podżegania do protestów. Przedstawiają również to, w jaki sposób platformy mogą być manipulowane przez władze w celu stłumienia poglądów protestujących.

Media społecznościowe i protesty na całym świecie

Protesty w Egipcie są tylko jednym z przykładów tego, jak social media mogą podżegać ruchy opozycyjne. Wiele krajów i rządów na całym świecie skorzystało ze zwiększonych możliwości komunikacyjnych i organizacyjnych oferowanych przez te platformy.

W czerwcu władze w Sudanie wprowadziły całkowite zamknięcie Internetu. Była to reakcja na protesty w całym kraju, które były organizowane za pośrednictwem mediów społecznościowych. Protestujący wzywali rządzącą radę wojskową do przekazania władzy cywilom.

W wyniku pozbawienia dostępu do sieci obywatele nie byli w stanie komunikować się online z bliskimi, a protestujący musieli uciekać się do taktyk ustnych. Ograniczało to ich zasięg i szybkość działania. Nie mogli zatem efektywnie się organizować.

Social media ułatwiają organizowanie ruchów protestacyjnych, ponieważ każdy, kto ma dostęp do Internetu, może utworzyć zgrupowanie za pomocą funkcji „wydarzenia” na Facebooku lub za pośrednictwem usługi grupowego przesyłania wiadomości.

Dostęp do mediów społecznościowych jest zatem ważny dla wspierania współczesnej demokracji. Każdy ruch władz mający na celu ograniczenia dostępu, cenzurowania lub blokowania serwisów społecznościowych powinien zostać uznany za naruszenie wolności słowa i naszego prawa do informacji.

Media społecznościowe i odpowiedzialność

Media społecznościowe zapewniają nie tylko miejsce do komunikowania się i organizowania protestów, ale także umożliwiają transmisję na żywo i dzielenie się opiniami na temat protestu w jego trakcie.

Według badań, doniesienia na żywo w mediach społecznościowych zmniejszają „asymetrię informacyjną między protestującymi a policją”. Dostarcza obu stronom wyraźnych dowodów na istnienie wydarzenia i pozwala międzynarodowym widzom zobaczyć z pierwszej ręki nagrania, które w innym przypadku byłyby dla nich niedostępne. Filmy i zdjęcia z protestów można również udostępniać online zachęcając do międzynarodowego wsparcia i komentarzy.

Co ważne, transmisja na żywo za pośrednictwem mediów społecznościowych może pociągać władze do odpowiedzialności za niepotrzebne użycie siły lub stosowanie przemocy.

Ostatnie przykłady tego typu zdarzeń, to filmy udostępnione podczas protestów w Hongkongu. Pokazały one, że władze stosowały nadmierną siłę wobec protestujących. Filmy rozpowszechniane za pośrednictwem Facebooka doprowadziły do globalnego potępienia ich działań.

Media społecznościowe są zatem nie tylko narzędziem komunikacji i organizacji protestów, ale platformą, którą można wykorzystać do dokumentowania wydarzeń i pociągania władz do odpowiedzialności za ich działania.

Blokady mediów społecznościowych

Blokady mediów społecznościowych zostały wdrożone również podczas protestów, np. w Zimbabwe. Styczniowe protesty przeciwko wzrostowi cen paliw doprowadziły do zablokowania Facebooka, WhatsAppa, Twittera i Youtube’a w tym kraju.

W niektórych krajach obowiązują przepisy, które całkowicie uniemożliwiają dostęp do social media. W Chinach korzystanie z nich jest całkowicie zabronione. Oznacza to, że użytkownicy muszą korzystać z VPN, jeśli chcą uzyskać dostęp do tych stron.

Sieci VPN pozwalają użytkownikom ominąć cenzurę, szyfrując i przekierowując dane użytkownika za pośrednictwem obcego serwera. To sprawia, że ich dane są nieczytelne dla każdego, kto szpieguje ich sieć, i pozwala im ominąć blokady witryn w swoim kraju.

Blokowanie lub poważne ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych podczas protestów może zakłócać zdolność protestujących do organizowania się i pomagać władzom w utrzymaniu porządku.

Tymczasem całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych jest jednym ze sposobów zagwarantowania, że obywatele danego kraju mają ograniczoną wiedzę na temat tego, jak inni ludzie żyją w innym miejscu na świecie. To sprawia, że są mniej skłonni do protestów, ponieważ nie widzą, jakich praw lub możliwości im brakuje.

Cenzura w mediach społecznościowych

Nawet gdy władze zezwalają na dostęp do mediów społecznościowych, platformami nadal można manipulować za pomocą cenzury pochodzącej ze strony rządu.

Na przykład Twitter i Facebook regularnie otrzymują wnioski od rządu tureckiego o usunięcie treści, których władze nie akceptują. Twitter otrzymał więcej tego typu żądań w Turcji niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie.

Transmisje na żywo w mediach społecznościowych mogą być także wykorzystywane do pozbawiania wolności obywateli za komentarze lub rozmowy, które prowadzili online, a które są postrzegane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Na przykład poeta Dareen Tatour został skazany na więzienie za opublikowanie wiersza na YouTube, który według władz izraelskich „podżegał do terroryzmu”.

Wnioski

Jak pokazują protesty w Egipcie, media społecznościowe odgrywają ważną rolę we wspieraniu demokracji.

  • Umożliwiają grupom politycznym i protestującym łatwe organizowanie wydarzeń i dzielenie się informacjami oraz ułatwiają dzielenie się ogólnoświatowymi perspektywami.
  • Protestujący muszą jednak zrozumieć, w jaki sposób władze mogą manipulować lub uniemożliwiać im dostęp do tych platform.
  • Te środki ostrożności mogą obejmować korzystanie z sieci VPN w celu obejścia lokalnych blokad witryn lub korzystanie z aplikacji do obsługi wiadomości, które działają przez Bluetooth.
  • W końcu społeczności międzynarodowe muszą pociągnąć władze do odpowiedzialności za próby uciszenia i cenzurowania obywateli krytykujących ich rządy.
  • Wolność słowa i prawo do protestu są kluczowymi elementami demokracji i należy je chronić, aby wspierać równe i uczciwe społeczeństwo.