Serwis streamingowy Spotify zawiesza reklamy polityczne na swojej platformie i w podcastach w 2020 roku. Wśród założycieli portalu rośnie obawa o zagraniczne manipulacje wyborami w USA.

Najpopularniejsza na świecie usługa strumieniowego przesyłania muzyki, Spotify, zawiesi reklamy polityczne na okres 2020 roku, stając się kolejnym cyfrowym gigantem, który dołącza do walki z dezinformacją w sieci.

Spotify nie wykryje dezinformacji

Przedstawiciele firmy ogłosili, że podjęto taką decyzję, ponieważ obecnie nie ma możliwości identyfikacji i filtrowania na tym portalu fałszywych informacji. Rzecznik powiedział, że decyzja wejdzie w życie na początku 2020 r. Ma to związek z wyborami na prezydenta USA.

Spotify korzysta z dwupoziomowego modelu, przy czym niektórzy ze 130 milionów użytkowników subskrybują bezpłatną wersję usługi. W ich przypadku reklama przerywa wielokrotnie przesyłanie muzyki, z kolei płatni subskrybenci nie są tym rozwiązaniem dotknięci. Zawieszenie będzie dotyczyć politycznych przekazów reklamowych w treściach ekskluzywnych i oryginalnych (podcasty).

Nie wiadomo, ile przychodów firma uzyskuje z reklam politycznych, które akceptowała do tej pory tylko w Stanach Zjednoczonych. Jednak niektórzy strategowie polityczni uważali tę platformę za ważne z punktu widzenia strategii miejsce do dotarcia do młodych wyborców.

Platformy cyfrowe i społecznościowe o szerokim dotarciu podlegają coraz większej kontroli i presji na całym świecie, aby monitorować fake newsy i dezinformację rozprzestrzeniającą się poprzez reklamy. Np. Singapur stał się ostatnim krajem, który dołączył do Niemiec, Francji i Malezji w kwestii uchwalania ustawy przeciwko rozpowszechnianiu „fałszywych wiadomości” w Internecie.

Cyfrowy świat zalany fake newsami

Zwalczanie dezinformacji w cyfrowym świecie stało się gorącym tematem przed wyborami w USA w 2020 r. Głównie po opublikowaniu dowodów zewnętrznych ingerencji w procesy wyborcze na całym świecie, w tym w USA w 2016 r.

Twitter jako pierwszy zobowiązał się do zakazania większości reklam politycznych, natomiast Google ogłosił ograniczenie mikrotargetowania użytkowników za pomocą reklam. W tej chwili można to zrobić za pomocą danych przeglądarki lub powiązań użytkowników na platformach takich jak YouTube.

Serwis społecznościowy Facebook przełamał ten trend i ogłosił z kolei, że nie będzie monitorował wypowiedzi politycznych ani reklam tego typu. Firma twierdzi, że to użytkownicy i media powinny sprawdzać fakty…