Metodologia naukowa jest naprawdę prosta: należy nazwać problem, wymyślić jednoznaczne wyjaśnienie, przetestować je, przeprowadzić ponownie test, aż dojdzie się do weryfikacji. Następnie można wyciągnąć wnioski. W Białym Domu najwyraźniej robi się to odwrotnie.

Nowy projekt Białego Domu dotyczący zakwestionowania dotychczasowych teorii na temat zmian klimatycznych zakłada:

„Biały Dom planuje utworzyć grupę ad hoc wybranych federalnych naukowców, która dokona ponownej oceny analizy nauk o klimacie i przeciwstawi się konkluzjom, że dalsze spalanie paliw kopalnych szkodzi planecie. Panel jest tworzony przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego w celu włączenia do badań naukowców, którzy kwestionują nasilenie skutków klimatycznych i stopień, w jakim ludzie przyczyniają się do problemu.”

Wśród tych badaczy jest William Happer, dyrektor NSC i fizyk, który zakwestionował pomysł, że dwutlenek węgla może uszkodzić planetę.

Prezydent Trump poddał pod wątpliwość Krajową Ocenę Klimatu, olbrzymi raport międzyagencyjny, który opisał nasilającą się zmianę klimatu jako zagrożenie. „Prezydent chce, aby ludzie mogli sami decydować” – powiedział doradca.

Administracja Trumpa chce zaprzeczyć skutkom zmian klimatycznych zamiast pomyśleć co z tym zrobić. Takie działania są wysiłkiem zmierzającym do zniszczenia nauki stojącej za zmianami klimatycznymi, a nie poszukiwaniem jakiejś uniwersalnej prawdy.

NSC wybierze spośród naukowców zasiadających w rządzie. Nie zostaną oni poproszeni o zapoznanie się z ostatnimi ocenami zmian klimatu przeprowadzonymi do tej pory. Będzie to zatem grupa anty-naukowa składająca się z osób nie liczących się ze daniem opinii publicznej.

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Charles Kupperman, powiedział, że prezydent Trump był niezadowolony, że jego administracja wydała Krajową Ocenę Klimatu, która musi być publikowana regularnie zgodnie z prawem federalnym.

Happer, który stał na czele grupy doradczej zwanej koalicją CO2, podważył konsensus naukowy w sprawie zmian klimatycznych.

Od 2003 roku Pentagon informuje, że zmiany klimatyczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa w USA. W ubiegłym roku, finansowane ze środków wojskowych badania, ostrzegły przed podniesieniem się poziomu morza, a inne wpływy klimatyczne mogły sprawić, że ponad pół tysiąca nisko położonych wysp na Oceanie Spokojnym nie będzie nadawało się do zamieszkania w połowie stulecia, w tym atol, w którym znajduje się miejsce obrony przeciwrakietowej.

W ubiegłym miesiącu przeprowadzono ogólnoświatową ocenę zagrożeń klimatycznych, w tym ocenę ekstremalnych warunków pogodowych, pożarów, suszy i zakwaszania oceanów. Stwierdzono, że w/w czynniki pogarszają się, „zagrażając infrastrukturze, zdrowiu oraz bezpieczeństwu wody i żywności”.

Przywrócenie prawidłowych metod naukowych powinno być debatą na najwyższym szczeblu podczas wyborów w 2020 r.

Źródło: medium.com