W czwartek gigant technologiczny z San Francisco ogłosił nowy plan mający na celu osłabienie zasięgu tweetów polityków i urzędników rządowych, którzy naruszają regulamin portalu poprzez udostępnianie obraźliwych treści na platformie.

To dość trudne, ale Twitter wyraźnie uwierzył, że znalazł kolejne rozwiązanie, które służyć będzie interesowi korzystających z platformy internautów. Jak to działa? Kiedy polityk tweetuje coś, co normalnie zostałoby usunięte z powodu naruszenia zasad, firma oznaczy całość etykietą wyjaśniającą, dlaczego uważa tą treść za problematyczną.

Twitter będzie także chować takie wpisy (zmieni algorytm) z tzw. listy Top Tweets, starając się zmniejszyć jego rozprzestrzenianie się po platformie. Co ważne, nie ma potrzeby martwić się, że długie ramię Jacka Dorseya nagle spowoduje masową cenzurę.

Zgodnie z zapowiedzią nowy proces dotyczyć będzie tylko unikalnego podzbioru użytkowników Twittera. W szczególności oznacza to konta, które są zweryfikowane, mają ponad 100 000 obserwujących i należą do urzędników państwowych, osób ubiegających się o urząd publiczny lub osób, których kandydatura na stanowiska rządowe jest rozważana (kandydaci w wyborach i nie tylko).

Teraz pytanie brzmi – skoro jakiś tweet narusza zasady firmy, po co go w ogóle zostawiać? Cóż, Twitter ma na ten temat pewne przemyślenia. „Są pewne przypadki, w których dostęp do pewnych Tweetów może leżeć w interesie publicznym, nawet jeśli  naruszają nasze zasady” – czytamy w informacji od giganta.

“W rzadkich przypadkach, gdy tak się dzieje, umieszczamy powiadomienie – COŚ, CO należy kliknąć lub dotknąć przed wyświetleniem TREŚCI – aby POKAZAĆ dodatkowy kontekst i przejrzystość.”

Innymi słowy, jeśli polityk tweetuje coś kompletnie bez sensu lub obraża innych, usunięcie tego tweeta może utrudnić próbę rozliczenia tej osoby z jej działań w sferze publicznej. I to wydaje się mieć sens…

Nie wiadomo, czy nowy sposób oznaczania osiągnie zamierzony efekt. Znając jednak sposób komunikacji polityków w sieci zapewne nie będziemy musieli długo czekać, aby się przekonać w praktyce.