Komisja Europejska ostrzegła, że platformy internetowe nie osiągają wystarczających postępów w walce z dezinformacją. Wraz ze zbliżającymi się eurowyborami agencja UE ds. bezpieczeństwa cybernetycznego (ENISA) wezwała do ustanowienia krajowych przepisów dotyczących walki z fałszywymi wiadomościami.

„Platformy nie dostarczyły wystarczającej liczby informacji pokazujących, że nowe metody i narzędzia są wdrażane terminowo i przy wystarczających zasobach we wszystkich państwach członkowskich UE” – czytamy w oświadczeniu komisarzy UE.

Już wcześniej zwrócono uwagę na ten problem, kiedy Facebook i inne media społecznościowe wydały swój pierwszy raport w ramach dobrowolnego kodeksu postępowania przeciwko dezinformacji uzgodnionego z organami regulacyjnymi UE.

Raporty mają szczegółowo opisywać zgodność platform z kodeksem postępowania komisji i dobrowolne przestrzeganie zasad, które mają na celu wyeliminowanie rozpowszechniania fałszywych wiadomości w Internecie.

UE opublikowała pierwsze sprawozdania dotyczące zgodności kodeksu, którego sygnatariuszami są Facebook, Google i Twitter. W tym czasie oceniono pierwsze raporty jako „niejednolite i nieprzejrzyste”.

Facebook

Facebook został skrytykowany za nie zgłaszanie „wyników wcześniej podjętych działań w związku z badaniem lokowania reklamowych”, a także za brak ujawnienia „liczby fałszywych kont usuniętych z powodu złośliwych działań skierowanych konkretnie na Unię Europejską”.

W odpowiedzi Facebook napisał:

„Jesteśmy w trakcie opracowywania wskaźników wydajności związanych z reklamami politycznymi, ale będą one dostępne dopiero po uruchomieniu archiwum reklam poza Stanami Zjednoczonymi. Jeśli chodzi o liczbę fałszywych kont, które usuwamy z Facebooka, dostarczamy informacje na ten temat w naszym dwuletnim raporcie. Nadal jesteśmy zaangażowani w przesyłanie raportów do Komisji Europejskiej w celu podkreślenia postępów, jakie poczyniliśmy w każdym z obszarów opisanych w kodeksie”.

Facebook ujawnił również, że płatne reklamy polityczne będą musiały podlegać szeregowi nowych przepisów w okresie przygotowań do wyborów europejskich. Nowe metody zostaną wprowadzone na rynek przez Facebooka w marcu.

Twitter

Twitter również został oskarżony przez UE z powodu braku danych świadczących o tym, że jest zaangażowany w poprawę kontroli nad miejscami docelowymi reklam, a także odkłada ujawnianie wysiłków mających na celu zwiększenie przejrzystości reklam politycznych.

„Nasze raporty będą nadal podkreślać nasze wysiłki na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa, uczciwości i przejrzystości w okresie poprzedzającym wybory do UE w maju” – powiedział rzecznik Twittera.

Jeśli chodzi o Google, to wskaźniki, które dostarczał komisji są „niewystarczająco konkretne i nie wyjaśniają zakresu, w jakim działania zostały podjęte w celu zaradzenia dezinformacji”. W chwili pisania tego artykułu Google nie odpowiedziało na zarzuty.

Regulować czy nie?

Unijna agencja ds. bezpieczeństwa cybernetycznego (ENISA) opublikowała dokument na temat cyberbezpieczeństwa wyborów w całej UE.

W dokumencie ENISA zaleca, aby państwa członkowskie UE rozważyły „wprowadzenie krajowego ustawodawstwa w celu sprostania wyzwaniom związanym z dezinformacją online”. W połączeniu z wysiłkami UE zmierzającymi do uregulowania mediów społecznościowych i platform internetowych, „zapewniłoby to zharmonizowane podejście w całej UE do walki z dezinformacją w Internecie, mającą na celu osłabienie procesu demokratycznego” – podała agencja.

W Parlamencie Europejskim nie brakuje ustawodawców, którzy naciskają na regulacje w dziedzinie zwalczania fałszywych wiadomości. Przewodniczący liberalnej grupy w Parlamencie Europejskim, Guy Verhofstadt, wygłosił kilka ostrych słów na ten temat.

„Integralność nadchodzących wyborów europejskich i naszych demokracji jest zagrożona” – napisał na Twitterze. „Nie możemy dalej tak postępować. Sprawa regulacji jest konieczna”.

„Regulacje bez wątpienia znajdą się w przepisach, jeśli platformy nie zwiększą swoich wysiłków w walce z dezinformacją. Chciałbym jednak dać platformom szansę wykazania się” – powiedział komisarz ds. bezpieczeństwa, Julian King.

Źródło: euractiv.com