Nowe przepisy wymagałyby, aby firmy technologiczne, takie jak Facebook i Google, ujawniały wartość danych użytkowników. Nie potrzebujemy jednak praw, aby ustalić cenę naszej autonomii.

Amerykańscy senatorzy, Mark Warner i Josh Hawley, przedstawili to, co nazywają „Designing Accounting Safeguards to Help Broader Oversight and Regulations on Data (lub DASHBOARD) Act”. Projekt ma na celu wykonanie trzech głównych rzeczy: wymaganie od firm technologicznych regularnego ujawniania użytkownikom, w jaki sposób wykorzystywane są ich dane osobowe, jakim osobom trzecim dane są udostępniane, oraz wartość danych, które ludzie przekazują na platformy.

Ostatnim aspektem projektu jest ten, który generuje nagłówki. To celowe – jest nawet wyróżnione pogrubieniem w jednostronicowym podsumowaniu projektu. Ale co by się stało, gdybyśmy ustalili cenę danych?

Żeby było jasne, dla Warnera i Hawleya określenie tej wartości pieniężnej nie oznacza, że ​​ludzie otrzymywaliby zapłatę za swoje dane. Jak wskazują, celem ujawnienia „prawdziwej wartości” danych byłoby zapewnienie przejrzystości użytkownikom i zwiększenie konkurencji w sektorze. Co najważniejsze, „pomogłoby to organom antymonopolowym w identyfikowaniu nieuczciwych transakcji i praktyk”. Ta wartość pieniężna może również oznaczać, że jeśli czyjeś dane są nadużywane, „konsumenci mają prawo dochodzić odszkodowania”. Takie informacje opublikował na Twitterze David Carroll, profesor, który wszczął sądową próbę odzyskania swoich danych po skandalu z Cambridge Analytica.

Otwarcie ścieżki dochodzenia roszczeń prawnych w stosunku do firm technologicznych może zmienić sposób dystrybucji lub udostępniania danych. Co jednak naprawdę oznacza wartość danych osobowych dla większości ludzi? Mogłoby to otworzyć nową perspektywę na świat poza naszymi ekranami. Nie pomogłoby to jednak rozwiązać większego problemu jakim są inwazyjne praktyki biznesowe na głównych platformach technologicznych. W rzeczywistości może to pogorszyć sytuację.

Zacznijmy od tego, ile nasze dane są warte w dolarach dla platformy technologicznej. Rachunek Warnera i Hawleya nakazuje Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) opracowanie sposobu dokładnego określenia jej wartości. Jednak dopóki SEC tego nie zrobi, możemy jedynie zgadywać. Wciąż podejmowane są różne próby obliczenia takiego wyniku na osobę.

Kilka lat temu Financial Times stworzył narzędzie, które obliczało wartość czyichś danych „na podstawie analizy danych cenowych branży z różnych źródeł w USA”. Po udzieleniu odpowiedzi na ogólne pytania „tak” / „nie”, kalkulator FT sugeruje, że na przykład dane mogą być warte około 17 centów.

To wydaje się odrobinę małą kwotą. Niedawno zespół naukowców zbadał, ile dochodów zostało utraconych, gdy konsumenci zdecydowali się zrezygnować z reklamy behawioralnej za pośrednictwem programu AdChoices. Używanie AdChoices nadal oznaczało, że ​​ludzie widzieli reklamy, ale nie reklamy oparte na ich wcześniejszych wyszukiwaniach. W oparciu o dostęp do wymiany reklam stwierdzili, że reklamy wyświetlane osobom, które zrezygnowały z reklamy behawioralnej, były warte o 52 proc. mniej niż w przypadku użytkowników, którzy zezwolili na reklamy behawioralne.

Odkryli, że w 2015 r. używanie programu AdChoices spowodowało stratę 5,7 mln dolarów na rynku reklam graficznych w Stanach Zjednoczonych, lub około 8,58 dolarów na osobę.

W podsumowaniu projektu Warner i Hawley zauważają, że „ponieważ analizy predykcyjne i uczenie maszynowe dotyczą coraz większej części naszej gospodarki cyfrowej, dane użytkowników służą jako kluczowy czynnik dla ogromnej gamy produktów i usług. Klientom konsekwentnie powtarzano, że te usługi są „bezpłatne”. Jednak obecny brak przejrzystości utrudnia konsumentom pełne zrozumienie warunków wymiany i sam decyduje, czy otrzymują uczciwą ofertę od firm platformowych, które zarabiają na ich danych”.

Jednak jeśli użytkownicy w jakiś sposób odkryliby, że ich dane były warte tylko kilka dolarów, jak wyglądałaby ta transakcja? Prawdopodobnie większość ludzi dojdzie do wniosku, że usługi, które umożliwiają im łączenie się z przyjaciółmi i rodziną, podróżowanie wygodniej lub znalezienie tańszego miejsca na pobyt podczas podróży, są warte znacznie więcej niż dane, które musieli udostępnić, aby korzystać z tych usług. Umowa wydaje się bardziej niż uczciwa. Próbując skłonić ludzi do uznania wysokiej wartości ich danych osobowych, ustawa Dashboard Act prawdopodobnie tylko je obniży. Możliwe, że jeszcze więcej zostanie rozdane za darmo, a jeszcze bardziej prawdopodobne, że użytkownicy pozostaną na platformach.

Kuszące jest myślenie, że być może uda nam dowiedzieć w jaki sposób funkcjonują giganci technologiczni oraz dowiedzieć się ile naprawdę jesteśmy dla nich warci. Z wyjątkiem tego, że nasza wartość niekoniecznie dotyczy pieniędzy. Chodzi bowiem o nasz dalszy udział ekonomii platform opartych na reklamach i spełnienie tautologii, która ją stanowi: im więcej tam jesteśmy, tym więcej tam będzie.

To jest cykl, który musimy przerwać. Ale ustawa Dashboard Act nie pomoże w tym. Podczas gdy, poprzez zapewnienie przejrzystości, stara się ona dać nam władzę nad głównymi firmami technologicznymi opartymi na danych, jej dobre intencje utorują drogę, która będzie prowadziła dokładnie w przeciwnym kierunku.

Źródło: onezero.medium.com