Mark Zuckerberg broni swojej decyzji firmy dotyczącej braku reakcji na reklamy polityczne zawierające fake newsy. Ingerowanie w ich treść nazwał wprost cenzurą. Polityka portalu wzbudziła obawy dotyczące kampanii dezinformacyjnych mogących zakłócać wybory. Zuckerberg odmówił jednak zaangażowania się w jakiekolwiek zmiany.

200 pracowników Facebooka napisało list z prośbą do Zuckerberga o ponowne rozważenie tej sprawy, ponieważ „wolność słowa i opłacone słowa to nie to samo”. Współzałożyciel Facebooka pozostał jednak niewzruszony.

„Uważam, że w demokracji bardzo ważne jest, aby ludzie mogli sami przekonać się, co mówią politycy, aby mogli dokonywać własnych osądów” – powiedział. „I nie sądzę, że prywatna firma powinna cenzurować polityków lub wiadomości.”

Zuckerberg spotkał się z ostrą krytyką ze strony demokratów, w tym nowojorskiej i wyrazistej Alexandrii Ocasio-Cortez. Ostrzegała ona, że na wybory prezydenckie w 2020 r. wpłyną opłacone fałszywe wpisy rozpowszechniane przez social media.

Podobne obawy pojawiły się w Wielkiej Brytanii przed wyborami w Wielkiej Brytanii. Facebook usunął reklamę konserwatystów, która pokazała, że reporterzy BBC potępiają „bezcelowe opóźnienie Brexitu”. W rzeczywistości reporterzy cytowali polityków, w tym premiera Borisa Johnsona.

Ogromna rola Facebooka w przekazywaniu wyborcom fałszywych treści i fałszywych wiadomości została podkreślona od czasu wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA. Firma została oskarżona o udostępnienie platformy grupom internetowych ekstremistów, a Guardian niedawno doniósł, że dwie organizacje nacjonalistyczne nadal prowadziły strony na Facebooku kilka miesięcy po obiecanym zakazie.

W CBS, King zapytał Zuckerberga o spotkanie z Trumpem w Białym Domu, które odbyło się w październiku. Trump twierdził wcześniej, że Facebook nie powinien banować reklam politycznych. Zuckerberg powiedział: „Rozmawialiśmy o wielu sprawach, które miał na myśli. I na niektóre z tematów, o których zapewne czytałeś w wiadomościach, które dotyczyły naszej pracy”.

Zapytany, czy Trump go lobbował, Zuckerberg powiedział: „Nie. To znaczy, nie sądzę, że to… Myślę, że niektóre z rzeczy, o których ludzie mówią lub myślą, że omawia się w tych dyskusjach, nie są tym, jak to naprawdę działa. Chcę również uszanować, że była to prywatna kolacja i… prywatna dyskusja”.